Wielkopolanie słyną z tego, że zanim wydadzą pieniądze, liczą — i to dokładnie. Potraktujmy więc import samochodu z Ameryki Północnej tak, jak zrobiłby to rzetelny poznański gospodarz: bez emocji, na liczbach i faktach, bilansem zysków i kosztów. Po jednej stronie wpisujemy wszystko, co auto zza oceanu daje; po drugiej — wszystko, co kosztuje.
