{Poznań - miejsca}
Charlie i Marilyn – ostatnie dni
„W niedzielę zamykamy – dziś się dowiedziałem”- kinooperator oznajmia Ilonie - bileterce z Malty. Zapraszam oboje do rozmowy o jednym z najstarszych kin w Poznaniu...
KINOOPERATOR
Na pierwszym filmie w Malcie był w wieku około dziesięciu lat. - Nie kocham tego kina - mówi - Może nawet wolałbym pracować w innym.
- W ogóle nie lubię tych starych filmów – oznajmia, kiedy pytam o Cinema Paradiso i z dezaprobatą kręci głową - Podobały mi się Gwiezdne Wojny. Wszystkie części – dodaje.
Na miejscu kina, w którym wyświetlał swój pierwszy film, prawie czterdzieści lat temu, obecnie stoi Biedronka. Po Wildzie były inne: trzydzieści lat w Muzie, do niedzieli Malta. Ilość założonych rolek idzie w tysiące. Mówi, że to pewnie jego ostatnie dni w kinematografii.
Kiedy wspominam o poruszeniu, jakie w Poznaniu wywołała informacja o zamknięciu Malty komentuje to dobitnie i chyba jednak nie bez żalu - Poruszenie może jest, ale konkretów nie ma.


KINO
Przechodzimy zatem do rozmowy o przeprowadzce, a każdy, kto był w Malcie, wie, że oprócz filmów, projektorów zabrać stąd trzeba dziesiątki plakatów, Charliego, Flipa i Flapa. Część z tych przedmiotów zostanie wystawiona na aukcje. Reszta pewnie będzie zdobić nową siedzibę, bo wystrój to dzieło Roberta Dorny, który prowadził Maltę przez ponad 15 lat, a teraz szuka dla niej nowego miejsca w Poznaniu
- Wiem, że niektórzy ostrzą już sobie zęby na te plakaty – mówi Ilona. W Malcie pracowała przez półtora roku, a pierwszy film, który obejrzała w kinie na Śródce to Buena Vista Social Club. Mówi, że entuzjazm do filmowych gadgetów być może maleje, ale fajny plakat wciąż chętnie powiesiłaby w swoim pokoju.
- Ja to bym sobie w domu nie powiesił żadnego plakatu. Gdybym się obudził w domu i zobaczył plakat to bym sobie pomyślał, co ja w kinie zostałem? – kwituje naszą rozmowę kinooperator.
Na pierwszy seans w Malcie tego dnia nie było chętnych. W niedzielę do kina zawitały tłumy.


NIEDZIELA
Pół godziny przed seansem na „Kołysankę” Machulskiego nie było już biletów, a liczących na nieodebrane rezerwacje wciąż przybywało. Bilety na ostatni wyświetlany film sprzedawał sam właściciel. W kolejce ustawili się stali bywalcy Malty, ludzie, którzy właśnie tu widzieli swoje pierwsze filmy w dzieciństwie, a także ci, którzy urokowi kina na Śródce ulegli całkiem niedawno. Atmosfera była rzeczywiście szczególna. W końcu już długo po 22.00 Robert Dorna oznajmił, że ci, którzy zostali mogą obejrzeć krótkometrażowy film zrealizowany we wnętrzach Malty „Cmoknąć kino”. I tak wszyscy chętni mogli zostać do końca, a tego wieczoru podłoga Malty wydawała się nawet wygodniejsza niż miejsca siedzące w jakimkolwiek innym kinie.
Ale, ale!
Po mieście krążą pogłoski, że Maltę będzie można odwiedzić jeszcze pod koniec maja. O czym się dowiemy, o tym będziemy informować...


txt. Natalia Kaczor
fot. Jakub Matuszczak, www.mdrnrsklnkv.deviantart.com
dodaj komentarz