{Poznań - miejsca}
Higiea uleczy
Plac Wolności. Jedno z serc miasta. Tu krzyżują się główne arterie Poznania. Na rozłożystym placu, zwrócona plecami do okazałego budynku Biblioteki Raczyńskich, stoi Higiea - grecka bogini zdrowia.
Pomnik zaprojektował Albert Wolf, zaś cokół, na którym wzniosła się mitologiczna matrona, ufundował Edward Raczyński, z okazji budowy wodociągów miejskich. Na cokole widnieje tondo (czyli rzeźbiony medalion w kształcie koła) z podobizną Wincentego Priessnitza, zwolennika i propagatora wodolecznictwa oraz wynalazcy prysznica. Medalion okala inskrypcja w języku polskim i greckim "Nic nad wodę". Higiea zamieszkała na cokole w 1908 roku.

Przed laty do niewielkiej studzienki znajdującej się u podnóża pomnika codziennie wpływała woda, tryskająca z paszczy lwa. Jedynego towarzysza mitologicznej boginii. Wodą ze studzienki pojono dorożkarskie konie. Była ona tak czysta, że czerpali ją również mieszkańcy okolicznych kamienic.

Początkowo Higiea strzegła dostępu do skrzyżowania al. Marcinkowskiego i ul. Podgórnej. Znudzona monotonią tamtego miejsca, zmęczona nieustającym ruchem przeniosła się w 1971 roku na Plac Wolności. W trakcie przeprowadzki boskie ciało doznało poważnych obrażeń (między innymi pękła obudowa studzienki). Na nic zdały się kuracje. Nie pomogły wizyty na Olimpie ani modły do „Gromowładnego”. Uszczerbek na zdrowiu był tak duży, że cokół z boginią zdrowia przestał pełnić funkcję studzienki, a stał się zwyczajnym pomnikiem. Nową, wielką fontannę wybudowano tuż obok (teraz rośnie tam klomb, ale fontanna ma znów powstać. No to czekamy!).

Gdy Plac Wolności przebudowywano, ślad po Higiei zaginął. Zniknęła nagle, w tajemniczych okolicznościach. Chodziły słuchy, że boginię uwięziono w magazynie Zarządu Dróg Miejskich; miejscu odosobnionym, choć pilnie strzeżonym. Miała tam zregenerować siły. Krążyły też plotki, że dla poratowania zdrowia przeniosła swój tron do gorącej Grecji. Upał miał szybko postawić ją na nogi. Gdzie była, tego nie chciał zdradzić. Wróciła jednak piękniejsza niż zwykle i zajęła stare miejsce na nowym placu. Możemy ją podziwiać u wrót „Raczków”, jako pomnik i studzienkę jednocześnie. Od tamtej pory tryska zdrowiem i krystalicznie czystą wodą, która podobno leczy.

txt, fot. Michał Dzieliński
Czytaj też o innych poznańskich fontannach:
dodaj komentarz