{Poznań - się dzieje}
Sztuka nie jedno ma imię…
Niezwykle interesujące grafiki autorstwa profesora zwyczajnego - Andrzeja Załeckiego mogli podziwiać uczestnicy XVI koncertu z cyklu „Mimo Wszystko… w Przystani” zorganizowanego przez Stowarzyszenie Społeczno – Kulturalne „Przystań”, Wielkopolski Oddział Ruchu Ludzi Dobrej Woli i Fundację „Mimo Wszystko” Anny Dymnej. W ostatnią sobotę lutego (27.02) do Schronu Kultury Europa w Poznaniu przy ulicy Rolnej 24 przybyli jak zwykle niezawodni sympatycy dobrej muzyki, przyjaciele i goście.
Powitalną „Dolinę Pełną Słońca” – znak rozpoznawczy cyklu koncertowego wykonał Waldemar Antczak wraz z Piotrem Krótkim i Łukaszem Kaniewskim.
Po raz pierwszy przed poznańską widownią zaprezentował się 19–letni Sebastian Szymański z Puław, który kształci się w Ośrodku Szkolno – Wychowawczym dla Dzieci i Młodzieży Słabowidzącej w Lublinie. Największą pasją młodego człowieka jest muzyka oraz teatr. Zainteresowania artystyczne realizuje z profesjonalizmem. Publiczność była wprost zachwycona głosem Sebastiana a kiedy pojawiły się problemy techniczne z muzyką, on dalej śpiewał, nie zrażając się trudnościami.

Swoim talentem wokalnym podzieliła się również 20–letnia Agnieszka Łozińska z Krakowa – laureatka Festiwalu Zaczarowanej Piosenki.
Na scenie zaśpiewała znane piosenki filmowe takie jak utwór „Szukaj mnie” autorstwa Seweryna Krajewskiego i inne, znane widowni przeboje muzyczne.
Po raz kolejny do Schronu zawitał Duet Magnus czyli Agnieszka i Przemek.
Znakomite ballady jazzowe, pop i soul wzbudziły podziw słuchaczy.
Podczas koncertu nie zabrakło także poezji. Miałam możliwość prezentować osobiście twórczość najmłodszej autorki publikującej na łamach miesięcznika „Filantrop” wzruszające opowiadania. Angelika Prymus jest 15–letnią uczennicą gimnazjum w Ośrodku Szkolno–Wychowawczym dla Dzieci Niewidomych w Owińskach. Śpiewa w zespole „Dzieci Papy” pod kierunkiem Henryka Weredy. Poetyckie myśli, które przedstawiła, obrazują niezwykłą wrażliwość, pierwsze próby doświadczania miłości i związane z nią rozczarowania.

Podsumowaniem koncertu była tradycyjna „agapa” z pączkami i kawą, podczas której goście jeszcze długo, długo kontemplowali nad dokonaniami artystów.
Sztuka bowiem nie jedno ma imię… Niekiedy krzyczy bogactwem wrażeń głośno a czasami woła cichym szeptem wprost do ucha…
txt. KAROLINA KASPRZAK
fot. Przystań

dodaj komentarz