{Poznań - miejsca}
Głośne wyciszenie
Ulica Ratajczaka, pasaż Apollo. Kilka metrów obok niepozorne wejście do księgarni. Księgarni-klubu. Trzymam w dłoni ulotkę z hasłem: „Głośne książki. Wyborna kawa i pyszne ciastka. Jazz i inne nutki". Kusząca propozycja? Nic, tylko sprawdzić - myślę.
GŁOŚNA SAMOTNOŚĆ ZAKOŃCZYŁA SWĄ DZIAŁALNOŚĆ...
Wchodzę do środka. Widok zaskakujący. Jakiego w Poznaniu z pewnością brak, na pierwszy rzut oka. Czytelnia XXI wieku, gdzie nie obowiązują przestarzałe reguły, gdzie nie nakazują absolutnej ciszy, wyłączenia telefonów, odniesienia kurtek do szatni. Można zamówić kawę, kupić ciastko, wziąć z półki książkę i zaszyć się gdzieś na kilka godzin. Brzmi znajomo. Nic nowego w empikowej erze. Czyżby? Czym zatem różni się Głośna Samotność od masowej kultury empikowej?
Odpowiedź na to pytanie uzyskamy tylko wtedy, gdy choć na pięć minut usiądziemy na fioletowej kanapie i wsłuchamy się w dobiegający z głośnika spokojny jazz.
Nie pomyliłam się kojarząc od razu Głośną Samotność z osobą Hrabala, świetnego czeskiego pisarza, który w literackim świecie słynny jest między innymi dzięki książce "Zbyt głośna samotność" (która swoją drogą pierwotnie nosiła tytuł właśnie "Głośna samotność"). Skojarzenie było zbyt wyraziste, by móc je zbagatelizować. Już w środku natknęłam się na pocztówki z osobą Hrabala w roli głównej, a to w Kersku, a to na Libni (kupiłam trzy).

Okazuje się, że Głośna Samotność jest odpowiednikiem warszawskiego Czułego Barbarzyńcy (kolejny tytuł Hrabalowej powieści). W poznańskiej rzeczywistości jest to istotnie awangardowe posunięcie. Pomysłodawcy wprowadzają nas w podróż. Podróż w niezwykłej, kulturalnej atmosferze, której towarzyszy spokojna, jazzowa muzyka i zapach świeżo zaparzonej kawy. Doznanie jest bardzo zmysłowe, iście neurotyczne. Podróż dla literaturomanów. Podróż dość stateczna, z książką, na wygodniej kanapie i do tego z przysmakami na stole. Kusząca perspektywa!

Klub zlokalizowany jest na dwóch poziomach. Wejście znajduje się od ulicy Ratajczaka. Na parterze sytuuje się księgarnia oraz bar. Zostaję poinformowana, że ta część klubu jest przystosowana dla osób niepełnosprawnych. Znajdują się tam również miejsca dla osób palących, co warunkowane jest odpowiednią, komfortową wentylacją. Panuje tam dość intymny nastrój. Poziom wyższy to wygodna część klubowa. Jest dość jasna z oknami wyglądającymi na ulicę.

Trochę teraz o wnętrzu, gdyż to ono (jak niewątpliwie się wydaje) wprowadza najwyraźniej w tą osobliwą oazę spokoju. Stonowane fiolety ścian i kanap. Jasno drewniane schody. Świeczki na stolikach i lampki dające niejaskrawe światło. To wszystko łamane jest metalowymi wykończeniami. Wychwytuję też akcenty nauki (może to moja subiektywna nadinterpretacja, ale są umieszczone jakby w celu lekkiego nakierowania nie tylko na przyjemność, ale też na erudycję), a mianowicie - stoliki niby szkolne, choć nie dla wszystkich z pewnością jednoznaczne, nie mają jednak nacechowania pejoratywnego.

Spokój ścian zakłócają dużego formatu fotografie. Uzyskuję informację, że zdjęcia wykonała Ewa Łowżył. Trochę myszkuję tu i tam, w celu zapoznania się z pracami artystki, absolwentki poznańskiej ASP. Kilka zjawisk konotuje jej twórczość. Natura ludzka, symbolika, gra znaczeniami. Autofascynacja idąca w kierunku autoerotyzmu i także autodestrukcji. A co znajdujemy w Głośnej Samotności? Zdjęcia odważne, nieco drapieżne, prowokacyjne, nieco perwersyjne, z pewnością nowatorskie. Przeważa motyw ludzkiego ciała, ale i choćby biblijny daje się zauważyć. Obrazy są perfekcyjnie klasyczne, przypominają ikony bóstw, ale w ujęciu brutalnie naturalistycznym, nowatorskim, niewątpliwie oryginalnym i intrygującym. Od dobrze rozeznanej osoby dowiaduję się, że do sesji pozowały artystce jej własne, dorosłe już dzieci, co nadwyraz dodaje animuszu fotografiom.

Powrócę jeszcze do tego, co chyba najistotniejsze w idei Głośnej Samotności. Mam na myśli literaturę i jej funkcje. Śmiem bowiem stwierdzić, że nie tylko czysto estetyczną spełnia, ale także dydaktyczną, kulturoznawczą, i szereg innych. Spacerując między półkami dochodzę do poniższych wniosków. Znajduje się tam literatura ambitna. Ciekawy jest też inny wniosek, a mianowicie taki, że znajdujące się tam książki są wyraźnie wybrane. A więc mamy do czynienia ze swoistą selekcją, która została nam, jakby narzucona, ale też ze względu na naszą wygodę. Nie skumulowana literatura nie przytłacza, do czego zostaliśmy przyzwyczajeni przez konsumpcję. Nie musimy przez dziesięć minut szukać pozycji, która nas interesuje. W oczy nie kłują nas bestsellery, na których podstawie kręci się coraz to nowsze komedie romantyczne. Książki tam się mieszczące, to utwory o wielorakiej tematyce. Nowości, kulturalne, fabularne, publicystyczne, teoretyczne, fantastyczne, poezja. Nic zatem nie odbiega od norm, od wytycznych czytelniczych, a nawet wynosi się ponad nie, aby już w gotowej wyselekcjonowanej formie wpaść nam w głodne dobrej lektury ręce.

Co jeszcze zatrzymuje nas w tym miejscu na dłużej? Jedna osoba, choć była tam pierwszy raz, nie kryła zachwytu, zwłaszcza, jeśli chodzi o muzykę. Subtelne piosenki a'la utwory Norah Jones, koiły ucho. Klub dysponuje dobrym nagłośnieniem, co umożliwia zasłuchanie się. Przez muzykę będzie głośno, a może i zbyt głośno dla niektórych, ale o to właśnie chodzi. Wszystkich chcących zrozumieć sedno sprawy, odsyłam do powieści Hrabala, jeśli nie wszystkich, to chociażby do tej jednej, a mianowicie „Zbyt głośnej samotności".
W działalności księgarni-klubu istotną rolę odgrywają spotkania z ludźmi kultury, twórcami, erudytami. Są częste. Wyszukane. Wgłębiając się w przejawy działalności, jakimi zainteresowana jest Głośna, dowiaduję się, że nie tylko literackie wydarzenia są tu prymarne. Otwarta bowiem jest ona na wszelkie symptomy sztuki, ale także na fakty społeczne i naukowe. Jest organizatorem wydarzeń kulturalnych, spotkań z pisarzami i promocji nowych książek, wieczorków poetyckich, wystaw. Głośna prowadzi także dialog z osobami zaangażowanymi w heterogeniczne obszary działalności społecznej.

Do Głośnej Samotności wskazane jest przyjść samemu, aby kontemplować zasłużenie tę przedziwną aurę. Ale i na spokojną rozmowę z przyjaciółmi, to dobre miejsce.
Miejsce nie przytłacza. Ład i porządek rzucają się w oczy najbardziej, ale nie tylko, także pewna buntowniczość i wolność. Coś ambiwalentnego ma w sobie to miejsce. Tak jak zestawienie głośnej i samotności, czułego i barbarzyńcę. Głośna Samotność działa nieco psychodelicznie, nie ma się wręcz ochoty stamtąd wychodzić.

Mieszanka awangardy, klasyki, fantasmagoryczności i z pewnością ezoteryczności. Wszystko to skorelowane, daje obraz nieco melancholijny, nieco utopijny, na pewno unikalny i nowatorski. Wart jest naszej uwagi, bo to, co dziś unikalne, co nie masowe, co nie konsumpcyjne, gdzie można pomyśleć, to da nam odrobinę tak potrzebnego dziś powrotu do humanizmu.
Tym, co na własne oczy i uszy chcą doświadczyć klimatu tego miejsca, GŁOŚNO polecam wybranie się tam. Odsyłam również do strony www.glosnasamotnosc.pl, są tam między innymi wszystkie szczegółowe aktualności na temat organizowanych spotkań, nieco charakterystyki książek i inne zachęcające informacje.
txt. Natasza Wolska
fot. fotonefre, www.fotonefre.pl
dodaj komentarz
O rany.... dzisiaj byłem w Głosnej Samotności.
bardzo przepraszam, jeśli uraże autorkę tego tekstu, ale jeślibym wpierw przeczytał ten tekst, to odeszłaby mnie ochota na odwiedzenie tego lokalu. Na szczęscie przeczytałem dopiero teraz. Na litość boską, co to są "heterogeniczne obszary działalności społecznej", albo inne kwiatki?
Nie liczba użytych wyrazów świadczy o jakości tekstu, tylko prostota i trafność.
Litości!
A GS polecam :)
Tekst w stanie surowym, warto nad nim popracować - szczególnie, że odsyła do niego link na stronie księgarni. Wiele niezgrabności wynika najpewniej z chęci zmetaforyzowania obserwacji za wszelką cenę. Widać, że Autorka chce, by tekst był - tu posłużę się cytatem z artykułu - "mieszanką awangardy, klasyki, fantasmagoryczności i z pewnością ezoteryczności". No a "wszystko to skorelowane, daje obraz nieco melancholijny, nieco utopijny". Zdaje się, że w tych zawiłościach i mętnościach znaczeniowych nie powiedziano, że siłą Głośnej Samotności jest prostota. To również jedna z ważniejszych zalet dobrych tekstów.
Dziwnie mi się czyta Twój tekst. Nadto - jest w nim ileś rażących błędów, proponuję poprawić.
Z kolei dobry pomysł aby uświadomić tych, którzy nie wiedzą, że jest takie miejsce. Mam tylko nadzieję, że nie stanie się tak, że nie będzie można znaleźć w "Głośnej" wolnego stolika. ;)
odkryłam jakiś czas temu, pokochałam, czuję się jak w domu... i uwielbiam tam składać literki. Pozdrawiam i gratuluję pomysłu na stronę i promocję na n-k.