{Poznań - miejsca}
Kino Amarant - śmiertelne
Jakiś czas temu pisaliśmy o starym, dobrym, jak myśleliśmy wtedy, nieśmiertelnym, kinie Amarant. Jak się okazuje – nic nie trwa wiecznie, niedawno odeszły Głośna Samotność, księgarnia Kapitałka, galeria Spluwaczka, teraz przyszedł czas na kino Amarant. Czy klimatyczne miejsca są w stanie konkurować z dużymi centrami handlowymi?Kino Amarant należało do sieci kin studyjnych. Mieściło się w powstałym w 1926 roku Domu Tramwajarza, salą kinową była legendarna Sala Amarantowa, w której niegdyś odbywały się bankiety. Kino Amarant przeżyło z nami 7 szczęśliwych lat, rozpoczęło swą działalność w grudniu 2002 roku, zamknęło swe progi 29 stycznia 2010 roku (więcej o kinie: Kino Amarant - nieśmiertelne).
Dlaczego?
- Kino nie cieszyło się dużą popularnością, ludzie teraz wolą chodzić do multipleksów – skomentowała zamknięcie kina jedna z pracownic przedszkola znajdującego się w tym samym budynku co Amarant.
Niestety dużo w tym prawdy. Kina studyjne przeżywają kryzys. Trzymają się najpopularniejsze np. Muza czy Malta. Inne balansują na granicy opłacalności, tak jak było to w przypadku Amarantu. Kino było klimatyczne, nie zapomnę tej cudownej kamienicy, tych pięknych purpurowych kotar w klimacie Lyncha..., jednak tłumów w nim nie było. Na ostatnim seansie, na którym byłam pojawiło się zaledwie 6 osób, to jednak trochę za mało.
Co stanie się z budynkiem kina – nie wiadomo. Kamienica podlega ZKZL (Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych), ponoć jakieś plany są, jednak na razie bardzo tajemnicze.
- Jacyś ludzie chodzą i oglądają – tyle udało mi się dowiedzieć z sąsiadującego przedszkola...

Amerykanizacja Poznania
W Poznaniu jest za dużo kin. W kolejnych centrach handlowych powstają nowe kina z kilkoma salami, wygodnymi fotelami, przekąskami. To silna konkurencja dla małych kin.
Kiedyś chodzenie do kina było czymś odświętnym, kulturalną ucztą, teraz staje się kolejną szybką rozrywką. Poznaniacy po zakupach wybierają się na nowy amerykański hit z dużą porcją popcornu. Miłośnicy filmów „ambitniejszych” nadal się znajdą, jednak nie ma ich aż tak wielu, by wszystkie małe kina przetrwały.
Zróbmy sobie szybki rachunek sumienia – kiedy ostatnio byliśmy w kinie studyjnym, a kiedy w multipleksie?
Kina to nie jedyny problem, tak jak kilka lat temu markety zaczęły wypierać małe sklepiki, tak centra handlowe i duże sklepy sieciowe wypierają galerie, sklepy ze sztuką użytkową, księgarnie, które „umierają” lub przenoszą się w wirtualną przestrzeń. Sklep internetowy ma większe szanse przetrwać niż „naziemny” w obliczu tak silnej konkurencji.

Wybieraj teraz!
Co dalej? Czy Poznań stanie się bezdusznym miastem opanowanym przez centra handlowe?
W dużym stopniu zależy to również od nas. To my jesteśmy poznaniakami i konsumentami. Chcemy szybko, dużo, tanio i w jednym miejscu – nie możemy się więc dziwić, że mapa Poznania tak drastycznie się zmienia.
Nie możemy tylko i wyłącznie zwalać winy na Urząd Miasta, że nie wspiera. Miasto może współfinansować różnego rodzaju wydarzenia kulturalne, festiwale, ośrodki kultury itd.
Jeśli chodzi jednak o takie miejsca jak kina, puby, kawiarnie, sklepy – to my wybieramy.
Jeśli dane miejsce nie ma wystarczającej liczby odbiorców czy klientów, po prostu bankrutuje.
Co możemy zrobić?
Jeśli chcemy by „klimatyczne” miejsca przetrwały – wspierajmy je.
Zamiast zakupów, kawy i seansu w centrum handlowym wybierajmy małe sklepiki, przytulne kawiarnie i niszowe kina, wtedy będą mogły się utrzymać...

txt. mej
fot. 1, 2 - Weronika Michailidu, 3 - fotonefre, www.fotonefre.pl, 4- spluwaczka
dodaj komentarz
tak mi przykro, cieszę się, że zdążyłam jeszcze odwiedzić to Kino przed zamknięciem, oglądałam Once, było magicznie:) Chciałam właśnie zobaczyć, co teraz puszczają, a tu się okazuje, że już zamknęli.. Ale smutno:(:(
Uwielbiałam to kino. Często tam bywałam - pojawiały się tam takie filmy, których nie pokazywano w multipleksach. Dobre wartościowe kino dla wyrafinowanego odbiorcy.Żal pozostanie...
Głośna powraca, są ludzie którzy zajęli się reaktywacją idei tego miejsca :)
kin mamy jak mrowek, tylko ze niedlugo poznań sam się zarżnie, bo kasa z poznania wypływa przez te kina wszystkimi dziurami, poza tym bilety do tych kin megaa drogie, a repertuar - alien vs predator - i juz nie ma co wiecej komentowac - jakie spoleczenstwo takie kina - moze tak to jest? tzw bohema od sztuki tylko sie prezy i nadyma i buduje jakies "nisze" tylko z nazwy, ktore nikogo nie interesuja, a reszta to plastik - fantastik i "ludzie - dody". brak normalnego podejscia do sztuki
Malta też okazała się śmiertelna. Kuria przekazuje właśnie budynek kina kościelnemu chórowi. Kapitałka żyje, tyle że teraz w łonie PWN, a księgozbiór ze starego podwórka został przeniesiony do jakiegoś kiosku. A jeśli ilość kin w P-niu może cieszyć - to dla fanatyków statystyk - mamy tutaj największą w Polsce liczbę foteli kinowych przypadających na jednego mieszkańca. Ale to chyba wpływ polityki prorodzinnej;)
a może należałoby wiecej informacji o "alternatywnych miejscach" rozprzestrzeniać i promować wśród przyjezdnych studentów. wydaje mi się, że wielu z nich nieznając miasta mimowolnie kieruje się do powszechnie znanych komercyjnych miejsc w tym przypadku multipleksów.