{Poznań - ludzie}
Zima bez domu
Nie mają własnego kąta, pracy, rodziny i nadziei, że w najbliższym czasie coś w ich życiu może zmienić się na lepsze. Mieszkają w parkach, opuszczonych budynkach, na klatkach schodowych i w piwnicach. Szukają schronienia wszędzie tam, gdzie można bezpiecznie przetrwać kolejną mroźną noc.
Zaszyć się i przeżyć
- Latem wystarczyła ławka na uboczu parku, krzaki albo odosobniona polana, na której można było „rozbić się” z manatkami. Gdy robiło się zimno, morko i ciemno, trzeba było pomyśleć o czymś bezpieczniejszym, zapewnić sobie dach nad głową na te dwa, trzy miesiące — wyznaje czterdziestoczteroletni Radek, który jeszcze dwa lata temu dzielił los bezdomnych — Zimą najczęściej szukałem schronienia w piwnicach starych kamienic, bo wiele z nich nie było dobrze zabezpieczonych i łatwo można było dostać się do środka. I co ważniejsze, zimą prawie nikt nie zagląda do piwnicy, bo i po co? Nie było tam może zbyt ciepło, ale przynajmniej nie padało na głowę i można było zrobić sobie z kartonów albo jakiś szmat legowisko — tłumaczy cierpliwie.
W podobnej sytuacji, co pan Radek, lada dzień znajdzie się około setka poznańskich bezdomnych, którzy wraz z drastycznym obniżeniem temperatury i pierwszymi opadami śniegu zaczną opuszczać miejsca dotychczasowego pobytu i na gwałt poszukiwać nowego lokum, zapewniającego osłonę przed zimnem, wiatrem i wilgocią.
Chwycić pomocną dłoń
— Nie jest łatwo skorzystać z oferowanej pomocy... — wyznaje pan Radek — Człowiek czuje się odarty z godności... Po prostu nie śmie prosić o wsparcie — dodaje, spuszczając wzrok.
Niestety, wielu bezdomnych myśli w analogiczny sposób. Osoby nie posiadające domu często nie mają do kogo zwrócić się o pomoc. A nawet jeśli znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do nich dłoń, rzadko po nią sięgają, ponieważ wstydzą się tego, jak żyją i kim się stali.

Uświadomić
Skoro większość bezdomnych nie ma odwagi prosić o pomoc – pomoc przyjdzie do nich i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Już po raz trzeci w Poznaniu funkcjonariusze policji we współpracy ze strażnikami miejskimi i pracownikami Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie wyruszyli na ulice, aby uświadamiać osobom bezdomnym, że istnieją instytucje, mogące udzielić im bezzwrotnej pomocy. Funkcjonariusze rozdawali broszury z adresami placówek, w których osoby bezdomne będą mogły przenocować i zjeść ciepły posiłek. Ponadto policjanci przeprowadzili kontrolę miejsc, w których przebywają bezdomni, aby upewnić się, że ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Działania prewencyjne poznańskiej policji przynoszą pozytywne skutki, ponieważ od czasu, gdy inicjatywa pomocy bezdomnym została wcielona w życie, na terenie miasta Poznania nie zamarzł żaden potrzebujący.
Poznańskie ośrodki pomocy
W Poznaniu działa bardzo wiele placówek zajmujących się udzielaniem pomocy osobom bezdomnym. Wśród nich noclegownie i schroniska - „OSTOJA” prowadzona przez Stowarzyszenie Pomocy Wzajemnej Dla Osób Bezdomnych na ulicy Śniadeckich, „MARKOT” na ulicy Darzyborskiej, które w sumie oferują 85 miejsc dla potrzebujących oraz schronisko św. Alberta, w którym dach nad głową może znaleźć 42 mężczyzn powyżej pięćdziesiątego roku życia; domy pomocy - „PRZYSTAŃ” na ulicy Kościuszki oraz domy readaptacji społecznej - „MARKOT” na ulicy Starołęckiej, które razem mogą przyjąć około 100 osób poszukujących schronienia.
Oprócz placówek oferujących pomoc doraźną, w Poznaniu działa bezpłatna infolinia pod numerem telefonu – 987, z której możemy skorzystać, starając się pomóc osobie bezdomnej w znalezieniu noclegu na najbliższą noc lub zapewnieniu jej miejsca w schronisku.
txt. Anita Domagała
fot. Marcelina Majewska
dodaj komentarz