{Poznań - ludzie}
Poznanianka w Szkole Czarownic
Taki krok wymaga odwagi! Zrezygnowała ze swojego dotychczasowego, uporządkowanego trybu życia i wyjechała do małej wioski w Utah, aby zgłębiać tajemniczą, mistyczną wiedzę w „Szkole Czarownic”. Przedstawiamy Wam Beatę Hryc – Jusik - jedną z nielicznych osób w Polsce, która podjęła naukę w 7th Ray Mystery School w stanie Utah w USA. Podczas naszej rozmowy opowiedziała nam o swoich niesamowitych doświadczeniach i przekazała kilka rad, jak odnaleźć spokój, harmonię i szczęście.
Honorata Dzierżak: Na początek powiedz nam proszę cóż takiego wyjątkowego jest 7th Ray Mystery School, że wybrałaś się aż do Utah, aby podjąć w niej naukę?
Beata Hryc – Jusik: Mystery School świadczy usługi, jakich nie znalazłam w innych ośrodkach szukając dla siebie miejsca do dalszego rozwoju. Można się tam nauczyć wielu rzeczy, od alchemii i ceremonii magicznych, poprzez metody uzdrawiania duszy i ciała, podróże astralne, Aktywację DNA, channeling aż po mistyczny wymiar Kabały, czyli swego rodzaju ezoteryczną psychologię, opisującą różne aspekty osobowości i problemów, jakie napotykamy w życiu. W tej chwili w Polsce są tylko dwie osoby, które były tam i mogą wykonywać Aktywacje DNA – Adam P. Anczykowski i ja. W szkole uczyło się także niewiele osób z Europy. Jedyną większą grupą z Europy są osoby uczące się w Mystery School w Rumunii. W związku z tym myślę, że nauka w tej szkole może być też uznawana za coś wyjątkowego, ponieważ niewiele osób w Europie może się poszczycić tym, że wykorzystują takie właśnie umiejętności w pracy z ludźmi.
H.D: Powiedz nam proszę, na czym polega Aktywacja DNA?
B.H-J: DNA pełni rolę nośnika informacji genetycznej organizmów żywych. Jego odpowiednik znajduje się w ciele eterycznym, gdzie też dokonuje się Aktywacji DNA. Ciało eteryczne to warstwa energetyczna otaczająca ciało fizyczne i bezpośrednio z nim związana. Wszystko co dzieje się w ciele fizycznym ma odzwierciedlenie w ciele eterycznym i odwrotnie. Tak więc poprzez Aktywację 24 nitek DNA w ciele eterycznym następuje jednoczesny dopływ energii do DNA w ciele fizycznym. Dzięki takiej aktywacji można w pełni rozwinąć swój potencjał. Otworzą się nowe możliwości, nowe drzwi na ścieżce życia, co umożliwi lepszy rozwój duchowy, większą świadomość celu swojego istnienia na Ziemi oraz lepszy kontakt z własną intuicją. Aktywacja DNA nie jest uzdrawianiem, ale zwiększając poziom Energii w ciele umożliwia lepszy kontakt i zrozumienie własnego ciała oraz pomaga w rozwinięciu zdolności samoleczenia.
H.D: Inną umiejętnością, którą posiadłaś jest channeling, czyli rozmowa z Aniołami. Brzmi to dość niesamowicie!
B.H-J: Channeling jest to technika uzyskiwania przekazu od istot niematerialnych, jak Anioły, istoty związane z ciałami niebieskimi i żywiołami. Podczas sesji channelingowej medium przywołuje wybraną istotę i wchodzi w swoisty rodzaj transu. Klient zadaje pytania dotyczące jego samego i jego życia lub też ogółu ludzkości, a przywołana istota udziela mu odpowiedzi za pośrednictwem medium. Jest to bezpieczna technika zarówno dla medium, jak i dla klienta. Można uzyskać wyważone odpowiedzi na nurtujące nas pytania, wskazówki, czy wyjaśnienia dlaczego coś nas w życiu spotyka. Warto zapytać o nasze życiowe kontrakty i misje. Głębokie poznanie tych zagadnień może sprawić, że łatwiej będziemy się realizować, a tym samym wzrośnie nasza satysfakcja z tego czym się w życiu zajmujemy.

H.D: Interesująca jest kwestia naszych życiowych kontraktów. Możesz to dokładniej objaśnić?
B.H-J: Według nauki Mystery School jesteśmy na Ziemi po to żeby doświadczać. Kiedy umieramy, dusza i duch idą do góry i łączą się z najwyższymi energiami, aby się rozwijać duchowo. W tym miejscu nie doświadczają już niczego negatywnego, żadnych negatywnych uczuć, dlatego rodzą się ponownie, by kontynuować rozwój pod wieloma kątami. Ponieważ nowe doświadczenia są dla duszy i ducha zaplanowane, podpisują one przed narodzeniem szereg kontraktów, np. na dzieci, na związki, na misje czy też na trudne doświadczenia typu śmierć bliskich osób. Krótko mówiąc, każdy człowiek przychodząc na ten świat ma pewną pulę spraw do przeżycia. Jeśli nie wyciągniemy ze swoich doświadczeń odpowiednich wniosków, to te same wydarzenia mogą powtarzać się w ciągu dalszego życia, lub w następnym wcieleniu. Kiedy już doświadczymy wszystkiego co było nam zapisane, w pełni się rozwiniemy i jest to już nasze ostatnie wcielenie, wtedy wraz z ciałem umiera też dusza, a pozostaje jedynie duch. Pewne kontrakty dochodzą do skutku niezależnie od naszej woli, a o realizacji innych często decydujemy sami.
H.D: Długość życia jest przesądzona niezależnie od trybu życia, jakie osoba prowadzi?
B.H-J: W pewnym sensie tak. Człowiek może stosować dietę, uprawić sport, dbać o kondycję umysłu, ale i tak może odejść wcześnie, jeśli jest mu to pisane. Oczywiście nie neguję tutaj sensu prowadzenia zdrowego trybu życia! Przecież jakość życia również jest niezwykle istotna. Jednakże zdrowym trybem życia nie wydłużymy sobie życia ponad jego maksymalną dla nas możliwą długość, ponieważ na taką właśnie długość mamy zapasy energii życiowej. Złym trybem życia można co najwyżej skrócić sobie życie, pozbawiając się tej właśnie energii życiowej lub uniemożliwiając sobie wykonanie pewnych życiowych misji. Dlatego też powinniśmy nasze ciało traktować z szacunkiem i miłością, zapewniając wszystko co potrzeba, by zachować je w jak najlepszej kondycji. Nie ma czegoś takiego, jak właściwa długość życia dla wszystkich. To jest tylko jedne z kolejnych naszych ograniczeń, że przyjęliśmy sobie, że czyjeś życie było lepsze i pełniejsze, jeśli przeżył 100 lat. Ktoś, kto przeżył zaledwie kilka dni, czy 30 lat, miał właśnie tyle przeżyć, by zrealizować swoje życiowe misje. Jeśli umiera niemowlak, widocznie taki właśnie był kontrakt rodziców i tego niemowlaka – muszą oni doświadczyć śmierci własnego dziecka. A wnioski, jakie wyciągną z tej śmierci mogą być bardzo różne, a nawet tragiczne, co z pewnością spowoduje, że będą musieli przechodzić przez to doświadczenie znów jeszcze w tym lub w kolejnym życiu.
H.D: Od kogo lub od czego zależy długość naszego życia?
B.H-J: Przede wszystkim od ilości życiowych misji, jakie każdy z nas ma do wykonania. Kiedy mamy je za sobą, nadchodzi czas aby odejść. Oczywiście to, czy i w jakim stopniu wypełnimy wszystkie nasze misje zależy od naszej wolnej woli. Jednak nie ma czegoś takiego, że wypełniliśmy misje lub zdecydowaliśmy tego nie robić, a mimo to jeszcze żyjemy. Życie to nie wakacje ani poczekalnia, ale czas zdobywania doświadczeń i rozwijania się.
H.D: Posiadłaś wszystkie opisane umiejętności, aby pomagać ludziom. Czy potrafisz wyleczyć z dolegliwości i problemów wszystkich, którzy się do Ciebie zwracają?
B.H-J: W zasadzie tak, ale pod warunkiem, że tego chcą. Są ludzie, którzy wprawdzie przyznają, że mają problem i proszą o pomoc, ale w głębi duszy tego nie chcą. Odpowiada im na przykład rola ofiary i lubią jak inni się nad nimi użalają. Inni z kolei zmagają się z pewnymi przypadłościami, ponieważ muszą coś przerobić. Te osoby, które muszą czegoś doświadczyć, wyciągnąć wnioski, nie zostaną wyleczone dopóki tego nie zrobią. Jeśli dana osoba przychodzi do mnie z chorobą fizyczną, to szukam przyczyny emocjonalnej. Jest to bardzo często ze sobą powiązane i czasem wystarczy zająć się emocjami żeby wyleczyć ciało. Jestem jednak bezradna w stosunku do osób, które zmierzają ku śmierci. Bo każdy ma określoną długość życia i nie można tego zmienić. Jesteśmy zbyt mali, by móc walczyć ze śmiercią i taka walka niesie ze sobą niebywale ogromne konsekwencje, z których większość ludzi nie zdaje sobie sprawy. Czuję się na chwilę obecną bardziej uzdrowicielem duszy niż ciała, więc nie stawiam ludziom warunków, że przychodząc do mnie muszą zrezygnować z każdej innej formy leczenia. Uważam jednak, że uzdrawiając duszę można poprawić stan zdrowotny ciała fizycznego.
H.D: Na koniec porozmawiajmy o Tobie. Jaki jest odbiór Twojej osoby wśród znajomych czy innych ludzi, którzy dowiadują się, czym się zajmujesz?
B.H-J: Od reakcji bardzo pozytywnych, kiedy ludzie wypytują o wszystko i chcą skorzystać z moich usług po takie, gdzie osoby nawet nie chcą poruszać tego tematu. Niektórzy się wręcz boją. Konsekwencją jest również to, że część moich ścieżek z niektórymi znajomymi zaczęło się rozchodzić. Jednakże nic w życiu nie jest stałe, wszystko ma jakiś cykl – początek i koniec, również znajomości. Generalnie w Polsce ludzie nie są zbytnio otwarci na rzeczy, którymi się param. Może to efekt wiary katolickiej, choć to zaskakujące, bo w chrześcijaństwie również jest dużo mistycyzmu.
H.D: Oby tych pozytywnych reakcji było jak najwięcej i tego Ci życzę! Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Honorata Dzierżak
Wszyscy, którzy chcieliby skorzystać z wiedzy i umiejętności Beaty Hryc – Jusik prosimy o kontakt e-mailowy: elfenran@gmail.com.
dodaj komentarz
jest to nieprawda że tylko 2 osoby uczynniają
kod dna.Proszę wejśćna stronę www.merkaba.webd.plROBIĄ TO OSOBY W NIEMCZECH gRECJI i polsce.
Właśnie jestem na etapie szukania drogi rozwoju duchowego. Mam wiele pytań o swoją drogę życiową. Szukam osób które podobnie myślą. Cieszę się że znalazłam tę stronę. Pozdrawiam Asia. Proszę o kilka słów.
Nie,o ile ja wiem aktywacja DNA zaczęła się już w Polsce ok.10 lat temu.Są nawet dostępne 3 płyty CD i były takie warsztaty.(Z nauczycielem z Nowej Zelandii) Nie będę tu podawać szczegółów.NIe tylko tamta szkoła i Pani ma channelingi.
No ,ale dobrze ,że Pani jest.To już czas przebudzenia,dla Polski też.Serdecznie pozdrawiam Dorota
Witam serdecznie:)jakie to wspaniałe że ktoś taki jak PANI w ogóle istnieje.Pani jest niczym złota nić łącząca ziemię z niebem.To piękne:) Bardzo chciałabym móc się spotkać z Panią i opowiedzieć o historii jaką przeżyłam,było to CUDOWNE doświadczenie i jestem wręcz przekonana iż było to połączenie się co prawda poprzez sen,jednakże był to MÓJ UKOCHANY ANIOŁ OPIEKUN.POZDRAWIAM PANIĄ SERDECZNIE i proszę o kontakt. Dziękuję:)Aldona M.