{Poznań - felietoniki}
More Heart Core
Przewrót w rozprawie nad destrukcją współczesnego człowieka. Oswoiliśmy straszydła wieszczonej nam agonii i zaprzęgliśmy do budowy stanowiska obrony. Z sali wychodziliśmy bardziej pewni, siebie samych i siebie nawzajem.
Początek był trudny. Jazgot, krzyk, euforia. Wściekle i ogłuszająco. Wypełnialiśmy trybuny, choć wyglądało, jakbyśmy powinni stłoczyć się pośrodku i pochylić głowy. Byliśmy widzami spektaklu, który właściwie nie przewiduje widzów. Byliśmy jego bohaterami i aktorami, o czym wkrótce przekonali nas Katarzyna Pawłowska i Maciej Adamczyk, czyli Porywacze Ciał, gościnnie występujący tego dnia w Teatrze Ósmego Dnia, ze swoim nowym dziełem.

Dzieło nosi tytuł „More Heart Core!”, i jeśli komuś przypomina to naiwny, hipisowski slogan, to z każdą minutą, będzie się od tego skojarzenia oddalał. Wróci, jeśli będzie cierpliwy i pokorny. Bo trzeba znieść to, że karmi się nas psim żarciem, rozdziera nasze gazety, i patrzy, przy tym wszystkim, prosto w oczy. Trzeba znieść to, że mają nas za zwierzęta, próbują wmówić obłęd i fałsz. To manipulacja, która momentami mocno śmieszy, dowodząc kunsztu.

I kiedy zdaje się, że chciano tylko poszarpać nasze emocje, wszystko zaczyna się od początku. Niedorzecznie. Jasno i ckliwie. Pod nami wszystko zburzone, a po tych gruzach, z najgłupszymi uśmiechami, stąpają jak anioły, Ci sami oprawcy. Z sekciarską manierą pchają ten absurd, który za chwilę okaże się istotą spektaklu. Powoli udaje się w to wszystko uwierzyć, choć minie jeszcze chwila zanim odetniemy niepotrzebne od słowa nonsens. Wkrótce zaczniemy ze sobą rozmawiać, wyścielony wszędzie syf zbuduje ład, do tego nikt nie zginie, a mimo to zło przestanie istnieć. Jak w bajce, która przed chwilą była koszmarem. Jak w teatrze, filmie, reklamie, tylko nie jak w życiu. A jednak. Jak w życiu, walka przestaje mieć sens, kiedy nie ma ofiar, a zabić w sobie zło, to tyle co zbudować dobro. Płytko i naiwnie, a tak skutecznie.

W czasie spektaklu czeka nas naprawdę długa podróż, i to przez dwa światy, z cholerną różnicą ciśnień. Porywacze Ciał nie bali się sięgnąć po skrajności, przedstawili rzecz kompletną, w której nawet śmieć grał swoją rolę. Jak w życiu.
Można doszukiwać się w „More Heart Core!” inspiracji „Wilkiem Stepowym”, choć symbolem zgłębienia naszej dualnej natury był tu szakal i żyrafa. Te kilkadziesiąt plastelinowych żyraf, które tam ulepiliśmy, stawiamy przed Tobą, sądzie cywilizacyjny.
Nie mamy nic więcej na swoją obronę.
txt. Grzegorz Luft
fot. za: www.porywaczecial.pl
dodaj komentarz