facebook twitter LinkedIn

{Poznań - się dzieje}

14/10/2009

Pożegnanie z fado

madredeusDziś zakończył się cykl spotkań z muzyką fado w ramach Poznań Live Festival. Bilety na koncerty rozeszły się jak świeże bułeczki, publiczność była oczarowana a artyści wzruszeni polskim gorącym przyjęciem. Festiwal pokazał fado ze wszystkich możliwych stron. Było klasycznie, współcześnie i nowocześnie...

 

Po poniedziałkowym występie słynnego Camané, przyszła kolej na gwiazdę nowoczesną - Madredeus & Banda Cósmica. Jest to stara-nowa grupa, zespół znany jest polskim słuchaczom z legendarnego filmu Wima Wendersa "Lisbon Story", został jednak "odświeżony", unowocześnił stylistykę i odszedł od fado (choć inspiracje pozostały). Gwiazda jednych zachwyciła, innych zawiodła. Metamorfoza grupy sprawiła, że stał się on "łatwiejszy" w odbiorze, możemy go teraz zaliczyć do muzyki popularnej. Rytmy fado zostały wzbogacone (bądź zagłuszone, jak kto woli), przez prosty rytm perkusji oraz melodie z keyboarda... Wokalistki śpiewały pięknie, jednak nowa oprawa zabijała ducha fado, niestety. Choć zespół z pewnością zyskał na popularności i zadowoli publiczność masową, jednocześnie wiele stracił. Wierni słuchacze starej wersji grupy, grającej "prawdziwe fado", byli zawiedzeni, część z nich opuściła koncert po pierwszej połowie. Pojawiały się określenia, że było to takie portugalskie "disco polo", muzyka na potańcówkę...

madredeus_banda

Honor fado przywrócił występ dzisiejszy - wschodzącej gwiazdy sceny fado, Pedro Moutinho (młodszy brat słynnego Camané, widać fado mają we krwi:)). Znów zabrzmiało piękne, klasyczne fado, choć bardziej uwspółcześnione i zawadiackie, niż koncert wieczoru pierwszego. Występ był rozkoszą dla ucha - przejmujące pieśni i popis gitarowego grania. I tym razem nie zabrakło bisów i niekończących się owacji.

Koncerty na żywo uzupełniły projekcje filmów ukazujących legendę fado - Amálię Rodrigues, zmarłą kilka lat temu. Szkoda, że nie udało się nam uświadczyć jej na żywo...

pedro_moutinho

Czego zabrakło podczas festiwalu? Właśnie kogoś takiego, jak Amália Rodrigues, kobiety - osobowości, która żyje fado, czuje je do głębi, która swym głosem, przejmującym, trochę mrocznym, lekko zachrypniętym, "zadymionym", ciężkim, niczym portugalskie porto, uchyli przed nami rąbek tajemnicy fado. Nie wiem czy brak następczyni na miarę Amálii Rodrigues? Czy nowe fado łagodnieje? Czy pojawi się na scenie postać tragiczna i tajemnicza? Jeśli tak, miejmy nadzieję, że organizatorzy festiwalu sprowadzą ją na koncert do Poznania:)

Podsumowując - festiwal mogę uznać za bardzo udany, za perełkę poznańskiej sceny (zaraz obok wspaniałego festiwalu Tzadik:)).

Za rok organizatorzy festiwalu, Fundacja Nuova, szykują dla nas spotkanie z flamenco, za 2 lata - spotkanie z muzyką Wysp Zielonego Przylądka.

Trzymamy więc kciuki, by kolejne edycje festiwalu udały się przynajmniej tak dobrze jak w tym roku!

txt. mej

fot. iz

Relacja z pierwszego koncertu: Fado oczarowało Poznań

Więcej zdjęć w GALERII:

Madredeus

Pedro Moutinho

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 

szukaj:

Szukaj hotelu:
Porównaj na trivago hotele online Poznań