facebook twitter LinkedIn

{Poznań - inicjatywy}

11/10/2009

Wokół "Minaretu" Rajkowskiej

minaret_rajkowskaW wyniku dwumiesięcznego pobytu Joanny Rajkowskiej w Poznaniu powstały dwa pomysły na projekty miejskie, z czego do realizacji wybrano "Minaret". Od wielu miesięcy pomysł artystki - transformacja komina przy ulicach Estkowskiego i Garbary w minaret, jest szeroko komentowany społecznie. Na czym polega dyskurs i kontrowersje...

związane z projektem? Jak figura minaretu ma nawiązywać do historii miasta lub jak może wpisać się w przestrzeń Poznania?

Joanna Rajkowska to artystka znana głównie ze swoich projektów publicznych, m.in.:
"Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich" - sztuczna palma umieszczona w Warszawie na skrzyżowaniu Alej Jerozolimskich i ulicy Nowy Świat w Warszawie,
"Dotleniacz" na Placu Grzybowskim w Warszawie - stworzenie stawu z bąbelkami tlenu z futurystycznymi ławkami nieopodal,
"Wodnik" w Krakowie - ujście rzeki Wilgi do Wisły, przykucnięty biskup w ornacie i mitrze dotykający ręką dna (betonowa rzeźba naturalnej wielkości).
Projekty ingerują w różne miejsca miasta stanowiąc dodatkowy element, który ma zaskoczyć odbiorcę.

Artystka mieszka i pracuje w Warszawie, a do Poznania zaprosili ją kuratorzy Agata Rogoś i Artur Dąbrowski, aby zaproponowała projekt instalacji, która miałaby powstać właśnie w naszym mieście. Po dwóch miesiącach obserwowania i zapoznawania się z miastem przedstawiła dwa pomysły, z których wybrano właśnie "Minaret". Artystka zainspirowana była między innymi pobytem w obozie uchodźców palestyńskich w Dżeninie. Sama mówi, że założeniem "Minaretu" jest surrealistyczna ingerencja w okolicę, aby mieszkańcy ponownie mogli ją zauważyć i przemyśleć. Patronat nad przedsięwzięciem objęła Fundacja "Malta". Praca miała zostać zrealizowana w ramach tegorocznego Festiwalu "Malta", natomiast z różnych przyczyn, w tym finansowych termin został przełożony na przyszły rok.

minaret

Minaret

W islamie minaret jest wieżą przy meczecie, z której mezuin nawołuje na modlitwę. Nie jest więc on przestrzenią sacrum, ale nieodwołalnie nawiązuje do niej. Jako więc symbol religijny (choć nie tak ma on funkcjonować w świadomości odbiorców według Rajkowskiej) minaret wzbudza kontrowersje. Symbol obcej religii, a przede wszystkim kultury, wielu poznaniaków, w tym także urzędników odrzuca. "Obca tkanka" w mieście wzbudza różne emocje.

Argumenty komisji konkursu na zagospodarowanie kwartału przestrzeni, na której stoi komin, w tym członków SARP (Stowarzyszenia Architektów Polskich) przeciw "Minaretowi" przeczytać możemy na stronie internetowej stowarzyszenia. Realizacja projektu według komisji jest "obca kulturowo, nakłada się na osie widokowe w kierunku na katedrę i na pobliski budynek dawnej synagogi, może być odebrana jako prowokacja o charakterze religijnym, może być odebrana jako próba ośmieszenia symbolu religijnego - minaretu, poprzez jego realizacje na kominie przemysłowym oraz nie posiada żadnych istotnych walorów artystycznych związanych z wydarzeniami kulturalnymi miasta Poznania".

minaret_rajkowska

Poznań - za czy przeciw?

Zdawać by się mogło, że miasto, które pretenduje do miana Europejskiej Stolicy Kultury powinno być otwarte na wpływy innych kultur, na ich sztukę i symbole, także religijne. Wprowadzanie ich w strukturę Poznania (np. jako element artystyczny) nie daje podstaw do podejrzeń o próbę ośmieszania lub prowokację religijną. W Poznaniu organizuje się wiele festiwali oraz wydarzeń kultywujących i promujących muzykę, sztukę i kulturę innych państw czy grup etnicznych. To bardzo dobrze, ale jeżeli elementy innych kultur są dla nas "obce kulturowo" w negatywnym znaczeniu, to jak Poznań ma się rozwijać? Jak ma uczyć otwartości, a nie ksenofobii? Argument o nakładaniu się na oś widokową według mnie jest w rzeczywistości plusem. Minaret bez meczetu pomiędzy synagogą, która utraciła swoje znaczenie oraz katedrą, która jest wyznaniowo najbliższa większości poznaniaków, może stanowić ciekawy widok i przede wszystkim punkt skłaniający do chwili zastanowienia się nad miejscem "Innego" w naszym mieście. Czy symbole wielokulturowości wpływają negatywnie na poczucie tożsamości?

Jednym z argumentów przeciwników jest skojarzenie islamu z terroryzmem. Pod jednym z apeli przeciw minaretowi w Poznaniu ktoś zamieścił komentarz, że "minaret to symbol islamskiej ideologii". Zdaje się, że dla osób dostrzegających tylko złe strony religii czy kultur (które przecież zawsze istnieją), na tym kończy się dyskusja.

Wymachując "pałką minaretu"

Rajkowska chciała, żeby mówiono o problemach, o których się milczy. Chciała wzbudzić dyskusję i wzbudziła. Ale podczas gdy gotowy minaret miał prowokować do rozmów o islamie, odróżniać się od tradycyjnej architektury i skłaniać do zauważenia oraz ponownego zastanowienia się nad własną kulturą, rozmawia się o innych problemach, takich jak koszty projektu. Nie chodzi o to, by bronić za wszelką cenę "Minaretu". Większe znaczenie ma sama dyskusja wokół projektu, ponieważ większość poznaniaków nie chce "Minaretu" w swoim mieście. Daleko mi do bezkrytycznego popierania projektu i nie będę wymachiwać "pałką minaretu", jak to nazwał Piotr Bernatowicz w sierpniowym numerze "Arteonu". Polityczna poprawność nie może być jedynym argumentem za projektem, tak jak i brak tolerancji czy ksenofobia nie jest przecież jedynym źródłem strachu przeciwników. Nie stawiajmy na szali z jednej strony poprawności politycznej i z drugiej ksenofobii. Dobrze jednak, że Bernatowicz jest czujny i na wszelki wypadek uczula, aby zdać sobie sprawę dlaczego tak na prawdę minaret dla Ciebie i dla innych poznaniaków stanowić będzie wartość?

txt. Ilona Świtoń

fot. 1-sxc.hu, 2-wizualizacja projektu udostępniona przez artystkę

Link do wywiadu z Joanną Rajkowską na łamach Krytyki Politycznej:
http://www.krytykapolityczna.pl/Wywiady/Rajkowska-Minaret-wentyl-bezpieczenstwa/menu-id-77.html

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 
  • November 15, 2009, 5:44 pm - Kasia

    Projekty zagospodarowania przestrzeni miejskiej powinny niekiedy wzbudzać społeczny niepokój. Szczególnie, jeśli ich rolą jest dyskusja z ludzkimi uprzedzeniami. Dobrze, że słychać głosy z obu stron - zarówno te "za", jak i te "przeciw". To znak, że projekt jest skuteczny i tym bardziej powinien zostać zrealizowany.

  • October 14, 2009, 10:16 am - GL

    To różnorodność może stanowić o różności, nie mentalna cepelia, strach budujący coraz grubsze mury, jakby zanosiło się na inwazję kolonizatorów. Nikt nie chce kolorować nam flagi, tylko zamienić parę słów. Kiedy szalony Goethe pisał, że w wielości świata jest jego jedność, nie przypuszczał pewnie, że dwieście lat później to wciąż będzie proroctwo.

  • October 13, 2009, 5:52 pm - Jakub

    A ja myślę, że słusznie, że się sprzeciwiają, jak mówicie, obcym kulturowo, elementom. Przecież tym co piękne w kulturze lokalnej jest jej lokalna różność od ogółu, wpisująca ją w kulturę całego kraju, a kulturę całego kraju w światową. Jeśli zaczniemy mieszać wszystko ze wszystkim to powstanie nam miasto takie jak opisywana w Dziadach stolica Rosji - jakby ją diabli budowali. To tak jakby zmiksować setkę najwykwintniejszych potraw w jednorodną breję i uważać, że uzyskało się coś wyższego niż każda z indegrencji z osobna.

  • October 12, 2009, 11:27 am - GL

    Termin 'obcy kulturowo' to zdrowy fetysz tej Europy, której mamy ambicję stać się stolicą. Argumentem przeciw, jest już chyba tylko tam gdzie inne nie mają prawa istnieć. Obcy jest gościem, nie szkodnikiem. A ten gość pozwoli czasem podnieść głowę, kiedy poczet generałów-pomników każe schylać.

    Ps. Może ktoś zadzwonić do SARP-u z informacją, że jest rok 2009?

szukaj:

Szukaj hotelu:
Porównaj na trivago hotele online Poznań