{reszta świata}
Trzy na jednego?
Mormonem poligamistą trzeba się urodzić. Trzeba mieć wiele żon i wykorzystać każdą sprzyjającą chwilę na płodzenie dzieci. Należy dobrze wydać za mąż córki, a synów wychowywać na zaradnych samców. Mormońska obietnica zbawienia jest bowiem bardzo kusząca.„W ten dzień siedem niewiast uchwyci się jednego mężczyzny" (2 Księga Nefiego 14,1) - to prawdopodobnie ten ustęp z Księgi Mormona zainspirował w latach 40. XX wieku mormońskich schizmatyków do powołania struktur nowej społeczności o charakterze religijnym, która jako jedna z niewielu (w skali cywilizacji zachodniej) praktykuje poligamię - mimo zakazów prawnych i obyczajowych, mimo oskarżeń o przemoc, kazirodztwo i molestowanie seksualne.


Poligamiści osiedlili się na oddalonych od cywilizacji terenach Arizony, Utah i Teksasu, kupili tam posiadłości i zaciekle strzegą ich przed ciekawskimi spojrzeniami „pogan". Szacuje się, że jest ich w USA około 15 tysięcy, jednak ze względu na zamknięty charakter tych wspólnot trudno mówić tutaj o szacunkowej pewności. Fundamentaliści tworzą społeczności o charakterze endogamicznym co oznacza, że nie wchodzą w związki małżeńskie z osobami innej wiary, czego konsekwencją są choroby o podłożu genetycznym, coraz częściej kończące się przedwczesną śmiercią. Zasada czystości krwi przekłada się też na pogląd, że wszystko to, co znajduje się poza strukturami sekty naznaczone jest wpływami Zła. Nawet w obliczu końca świata tylko fundamentaliści zostaną zbawieni.
Doktryna jakiej podporządkowani są poligamiczni mormoni to tak zwana Idea Wiecznego Postępu. Mówi ona o tym, że im więcej kobiet poślubi mężczyzna w swoim życiu i im więcej spłodzi dzieci, tym jego szanse na zostanie bogiem po śmierci staną się większe. Bogowie-założyciele zasiedlają w kosmosie biliony planet, gdzie wraz ze swymi żonami oddają się nieustannej kopulacji, w wyniku której powstają byty duchowe, wcielające się w nowo narodzone dzieci na planecie Ziemia. Byt duchowy w ciele dziecka, dorastając i żyjąc w zgodzie z zaleceniami doktryny, wypełnia boski plan, dzięki czemu koło się zamyka. W praktyce piękna idea okazuje się trudna do zrealizowania - kobiety stają się w tych okolicznościach towarem deficytowym... Starsi członkowie grupy posuwają się do najgorszych metod, by powiększyć własne grono żon. Zdarza się, że wyrzucają młodych chłopców poza granice swych enklaw, oskarżając ich o łamanie kluczowych dla wspólnoty zakazów np. nadmierne okazywanie emocji (płacz, śmiech), kontakt z dobrami cywilizacyjnymi (radio, prasa, Internet), picie alkoholu, odzież w kolorze czerwonym (czerwień jest uważana za kolor diabła) czy kontakty z dziewczętami bez nadzoru starszych. Konsekwencją wypędzeń są małżeństwa nawet 13 i 14-letnich dziewczynek z dużo starszymi mężczyznami. Średnio na jednego członka mormońskiej wioski przypada nawet 20 żon.

Człowiekiem stojącym na czele sekty jest prorok, który za pomocą objawień decyduje o losach całej społeczności. Słowa aktualnego zwierzchnika mogą przekreślać ustalenia wszystkich dotychczas powstałych pism i wszystkich żyjących przed nim proroków. Takie rozwiązanie niestety sprzyja manipulacjom - nie od dziś wiadomo, że mormońskie cele deklarowane zdecydowanie różnią się od celów realizowanych. Przywódca sekty i jego najbliżsi współpracownicy nie siedzą zamknięci w wioskach, lecz podróżują po Stanach i robią interesy z poważnymi partnerami biznesowymi (nawet z rządem Stanów Zjednoczonych), wszystko po to, by wyżywić ogromne rodziny i przy okazji skorzystać z tego wszystkiego, co zabronione jest w mormońskich osadach.
Osoby zajmujące się krytyką sekt i nowych ruchów religijnych interpretują działania poligamistów na różne sposoby. Chyba najbardziej znana jest interpretacja, w której wielożeństwo traktowane jest jako środek do spełnienia największego z męskich marzeń - marzenia o pełnej dominacji, nieograniczonej ilości seksu z wieloma kobietami i bogactwie. Ostrożniejsi badacze dostrzegają w tych praktykach motyw męskiego poświęcenia, bo przecież niełatwo jest zapanować nad humorami takiej ilości kobiet i dzieci... Lecz czy nie jest tak, że co za dużo, to nie zdrowo?
txt. Ewa Młynarczyk
---------------
Fundamentalistycznego Kościoła Jezusa Chrystusa i Świętych w Dniach Ostatnich (FLDS), o którym traktuje powyższy tekst, nie należy utożsamiać z oficjalnym Kościołem mormońskim (nazwa jak wyżej, bez określenia „fundamentalistyczny"), działającym na terenie Polski, w tym także w Poznaniu (siedziba na ul. Wrocławskiej 5). Przedstawiciele oficjalnego nurtu mormonizmu zrezygnowali z poligamii w 1890 r. i od tamtej pory jawnie krytykują poligamistów.

Aktualny prorok FLDS, Warren Jeffs, odsiaduje wyrok m.in. za współudział w gwałcie, czeka też na kolejne procesy, których finałem może być dożywotnia kara więzienia. Jego pozycja w grupie pozostaje niezachwiana, mężczyzna nadal cieszy się czcią wśród współwyznawców, chociaż sam zaprzeczył jakoby kiedykolwiek był czyimkolwiek prorokiem...

„Big love" (tłum. polskie „Trzy na jednego") to tytuł amerykańskiego serialu o wyzwolonych poligamistach, żyjących w społeczeństwie amerykańskim. Jednym z producentów serialu jest Tom Hanks.
Obrazki za:
Rodzina Green: http://ldsthoughts.files.wordpress.com/2008/06/fldsgreen.jpg
Moda FLDS: http://connectpoliticditto.files.wordpress.com/2008/07/flds.jpg
Warren Jeffs: http://formaementis.wordpress.com/2008/05/29/
pozostałe: Ewa Młynarczyk
dodaj komentarz