{Poznań - ludzie}
Poznań - jak bardzo ezoteryczny?
Czy poznaniacy są podatni na horoskopy, wróżby, przepowiednie? Poszperałam w sieci i ku mojemu zdziwieniu, okazało się, że TAK! Internet pęcznieje od ofert i opinii klientów usług wróżbiarskich, a na Allegro można kupić wróżbę za jedyne 4,88zł (jasnowidz gratis).Jeszcze jakiś czas temu na poznańskich ulicach można było spotkać natarczywe rzesze Cyganek, które nawet nie pytając przechodnia o zdanie, zaczynały snuć opowieść o przyszłości, czytając z jego dłoni. Teraz czasy się zmieniły. Cyganki w miejscach publicznych pojawiają się sporadycznie, można spotkać je między innymi w okolicach jednego z najbardziej znanych targowisk w centrum miasta, to wszystko. Dominuje Internet, który znakomicie dostosowuje się do naszych oczekiwań względem wyboru wróżby, zagadnienia, które aktualnie nurtuje naszą ciekawość, ceny i czasu realizacji zamówienia. Co ważne, ludzie w dalszym ciągu cenią sobie możliwość spotkania z wróżką/wróżbitą „w realu", być może ze względu na aspekt terapeutyczny takiej wizyty.
Prawdziwą furorę robią u nas wróżki: Małgorzata, Wanda, Hanna, Cecylia oraz wróżbici - Teodor i tajemniczy Hattapar. Klientki oraz klienci usług wróżbiarskich polecają sobie wzajemnie ulubionych kabalarzy i zachęcają laików, by spróbowali zmierzyć się z przyszłością, bo to przecież stosunkowo niewiele kosztuje, a i dowiedzieć się można czegoś ciekawego. Sama nie zaryzykowałam (z natury jestem osobą mocno podejrzliwą względem tak zwanych „sił nadprzyrodzonych"), ale ponad sto postów na jednym [!] z forów internetowych lokalnej gazety utwierdziło mnie w przekonaniu, że zagadnienie to musi, siłą rzeczy, zostać rozwinięte.

Jedna z internautek, od 5 lat mieszkająca w Poznaniu, napisała: „korzystałam zarówno z rytuałów, jak i tarota, kart anielskich, energii, czytania aury, po prostu wszystkiego, co jest na rynku. i powiem wam, że na 100 odwiedzonych osób, może 5 było prawdziwymi wróżkami, tzn. takimi, że wszystko się sprawdzało, reszta to kpiny w żywe oczy...". Widać, że mamy do czynienia z osobą, która dogłębnie spenetrowała rynek usług wróżbiarskich, a nawet posunęła się do niepokojącej sugestii, że pod płaszczykiem pięknych obietnic poznania przyszłości mogą kryć się kłamstwa produkowane po to, by zaspokoić potrzeby osób, które są chętne, by za nie zapłacić. Nie udało mi się zdobyć informacji czy możliwe jest zareklamowanie usługi, jeśli wróżba rozminie się z rzeczywistością. Zdrowy rozsądek podpowiada, że usługa to jednak usługa i jak najbardziej powinno to być możliwe. Z drugiej strony ten sam rozsądek sugeruje, że wróżki i wróżbici, z uwagi na swą nadprzyrodzoną moc, być może nie powinni podlegać prawom ziemskim i np. nie rozliczać się z Urzędem Skarbowym? Tu czeka nas niespodzianka - astrolog i wróżbita to profesje, które bez skrępowania figurują na aktualnej liście zawodów opracowanej przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej w kategoriach: „pracownicy usług osobistych gdzie indziej niesklasyfikowani" oraz „praktykujący niekonwencjonalne metody terapii" (wróżbita, astrolog).
Zdrowie, miłość, praca i pieniądze to tematy zajmujące pierwsze miejsca w rankingu na najbardziej pożądany rodzaj wiedzy. Trudno się dziwić, wszak są to ważne, o ile nie najważniejsze, aspekty naszej egzystencji. Dla wielu osób poszukiwanie odpowiedzi na pytania dotyczące przyszłości, zarówno tej bliskiej jak i dalszej, stanowi bardzo ważny punkt w rozkładzie tygodnia/miesiąca/roku... Jakie są źródła tej ciekawości i skąd wiara, że obcy człowiek potrafi wyczytać z nas więcej, niż my sami jesteśmy w stanie o sobie powiedzieć?

W ciągu wieków rozwinęło się wiele teorii na temat tego kto, co i w jakim stopniu decyduje o przebiegu ludzkiego życia. Wśród proponowanych rozwiązań dominuje „bóg", „przeznaczenie" oraz słynne powiedzenie, że „każdy jest kowalem własnego losu", przy czym uznawanie wszystkich tych trzech elementów jednocześnie także znajduje rzesze zwolenników. Polska religijność skłania nas jednak ku pierwszemu rozwiązaniu, dlatego tym bardziej dziwi fakt, że wróżbiarstwo i inne praktyki magiczne (tarot, numerologia, chiromancja, wywoływanie duchów zmarłych itp.) cieszą się u nas dużą popularnością. Kościół katolicki jednoznacznie potępia tego typu czynności, ponieważ stoją one w wyraźnej sprzeczności z pierwszym przykazaniem oraz otumaniają ludzi pozorami wiedzy, gdyż jedynym jej posiadaczem jest sam Bóg. Idąc dalej tym tropem, Kościół nie uznaje żadnych elementów magicznych, nawet gazetowych horoskopów czy wróżb andrzejkowych. Mimo to praktycznie w większości gazet i portali internetowych aż roi się od tego rodzaju odnośników, a ludzie naprawdę korzystają z wróżbiarskich usług! Hipokryzja czy niewiedza? Zupełnie jakbyśmy zapomnieli, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła:)
Mnóstwo jest w dzisiejszym świecie twierdzeń, pretendujących do miana tzw. „prawdy". Wróżki i wróżbici, poprzez rzekome posiadanie dostępu do przyszłych zdarzeń, dają ludziom nadzieję na odmianę losu, dają im obietnicę, która bardzo często pozostaje bez pokrycia. Przecież tylko 5 wróżek na 100 okazało się tymi „prawdziwymi" w historii naszej poznańskiej bohaterki! Ja sama nie posiadam mocy, która pozwoliłaby mi osądzić sprawdzalność zabiegów wróżbiarskich. Bardzo ostrożnie podchodzę do tego typu wizji i raczej zgodzę się z twierdzeniem postmodernistów, że „prawda" jest kwestią stworzenia, a nie odkrycia, niż uwierzę w słowa człowieka ze szklaną kulą i talią kart.
Może przecież być tak, że wróżbici sami nakręcają sobie koniunkturę, pozostawiając w sieci samo polecające posty, a być może my sami w czasach ogólnoświatowego kryzysu szukamy pocieszenia w pseudo-wiedzy i chwytamy się tych wróżb jak brzytew, by przedwcześnie nie utonąć... w długach. Wszystko jest możliwe.
txt. Ewa Młynarczyk
fot. sxc.hu
dodaj komentarz
Powiem szczerze, boje się trochę wróżenia z tarota. Byłam u wróżki ELI z Dębca w Poznaniu. Jej podejście bardzo mi odpowiada. Układała mi kilka rodzajów kart: Karty Klasyczne, Karty Mlle Lenormand, Karty Geomantyczne i Anielskie. Na początku spotkania zrobiła mi "portret numerologiczny". Przyszłam do niej z konkretnymi pytaniami - pomogła mi. Zanim się spotkałyśmy prosiła o przygotowanie pytań. Mówiła również o przykrych rzeczach, w charakterze ostrzeżeń (np. kazała uważać na nerki, zrobiłam badania i faktycznie miałam problem zdrowotny dotyczący nerek. Myślę, że dzięki jej ostrzeżeniu uniknęłam poważniejszych problemów.
co do wróżki Hanki, tez u niej byłam... oczywiście wydruk, szkoda że jeszcze mi nie druknęła wypłaty ile będę mieć, nic mi sie nie sprawdziło,byłam w trakcie rozwodu, nie widziała tego a rozwód był, a partner którego mam stwierdziła ze wg wydruku nie pasuje do mnie , ze nie przetrwamy ,i że zostanę z mężem, przez tę wróżbę normalnie zerwała bym znim... na szczęście życie ułożyo się samo, pytałam o zdrowie mamy bo też nic złego nie widziała a Mama zmarła po 2 miesiącach,może o śmierci nie mówiż ale ona nie widziała tej choroby która była, poza tym każdy chce porady a ta pani była niemiła pól godzinki 70zł i pa z wydruczkiem NIE POLECAM
Czytając wpisy internautów, postanowiłam i ja opisać swoje doświadczenia co do wróżek w Poznaniu. A w ciągu kilku lat byłam u kilku.
1. Pani Wanda ,,Magiczne skarby wróżki Wandy", to starsza Pani ok. 70 lat, mieszkająca na Mickiewicza. Ta Pani z zawodu jest mgr psychologii. Zresztą taka informacja widnieje na wizytówce, którą otrzymałam po pierwszej wizycie. Pani opowiadała mi takie bzdury, że szkoda gadać. Pytałam ją o faceta na którym mi zależało. Pani powiedziała, że ten pan chce się ze mną związać, bo chce doprać się do mojego mieszkania. Powiem krótko, lepsza byłaby ze mnie wróżka niż z tej Pani. Pani Wanda również wróży ze zdjęcia. Nic nie pokrywa się z rzeczywistością. Nie polecam.
2. Pani Hanka z Mylnej, niby astrolog. Nie podwżam oczywiście jej wiedzy, ale to co mówiła mi nie miało pokrycia żadnego. Wydrukowała mi jakiś układ gwiazd z internetu. Szkoda kasy i czasu.
3. Astrolog Tomasz Weinert (cyfroastrologia) - Pan przyjmujący na Wildzie. Napiszę krótko, bieże za swoją usługę sporo, ale efektów żadnych. Wg mnie ma się za wielkiego ,,guru", w rzeczywistości jest kiepski. Nic mi się nie sprawdziło. Zdecydowanie nie polecam.
4. Pani Hania z ul. Piątkowskiej/Maczka. Nie kasuje dużo ok. 30 zł płaciłam w 2007 roku. Miła kobietka około 40 lat. Z tego co mówiła samouk. Nic z tego spotkania nie wyniosłam i nic mi się nie spełniło.
5. Pani Teresa Forszpaniak - reklamuje się w ,,Gwiazdy Mówią" - cóż, reklama dzwignią handlu. Byłam u tej Pani w 2007 roku, to co mi opowiadała, uważam za jakąś bajkę, nic mi się nie spełniło.
6. Pani wróżka z os. Piastowskiego (niestety imienia nie pamiętam), był już wpis o tym, że w domu to ma wg mnie ,,chlew". Tym mieszkaniem, to powinien zainteresować się sanepid. 5 psów, 3 króliki (wszystko luzem wypuszczone, nie mam nic przeciwko zwierzętom, kocham je, ale czegoś takiego w życiu nie widziałam). Na kanapie rozkładające się resztki jedzenia, muchy latające, mnóstwo robactwa. Okna pozamykane, odór niesamowity. Ja weszłam do tego mieszkania to przezyłam szok. Ale wracając do tematu, Pani kazała mi słuchać i notować, bo 2 razy nie będzie powtarzała. Byłam u tej Pani na przełomie 2007/2008. Opowiadała bajki, bez ładu i składu. Do końca 2009 wg niej powinnam wyjść szczęsliwie za mąż i być w ciaży. Najzabawniejsze jest to, że od 2008 nie miałam żadnego partnera, więc o ślubie nie ma mowy, tym bardzie nawt o dziecku, bo nawet nie miałby mnie kto ,,zapłodnić". Myślę, że kobieta ma jakieś problemy ze sobą. Ode mnie wzięła za 40 minut - 80 zł. Strata pieniążków i czasu. Tak na marginesie, wychodząc od niej czułam, że cała cuchnę. Po przyjściu do domku, kąpiel, a ciuchy od razu do pralki.
7. Ostatnią osobę, którą opiszę to wróżka z os. Kosmonautów. Akurat mnie kilka rzeczy się sprawdziło (ok. 60-65%). Mojej znajomej która była u niej, przepowiedziała, że wyjdzie za mąż za obcokrajowca, wyjedzie za wielką wodę, a następnie zostawi go. Spełniło jej się to w 2 lata. Owszem, wyszła za mąż za Amerykana, wyjechała do Stanów, po roku małżeństwa zostawiła go i wyjechała do Irlandii. Trafność w przypadku tej osoby okazała się w 100 procentach. Mnie też przepowiedziała parę rzeczy, z który kilka spełniło się w miarę szybko. Byłam u niej kilka razy. Chociaz ostatnio zauważyłam taką ciekawostkę. Za każdym razem kiedy dzwonię pyta mnie o imię i nazwisko. Coś mi intuicja podpowiada, że Pani wróżka, prowadzi notatnik i w niego wpisuje każdego klienta, a potem sprawdza co mu mówiła ostatnio. Mi ostatnio powiedziała, ze umrze ktoś z mojego otoczenia (owszem umarła ciotka - raczej daleka rodziny - z drugiej strony stwierdzenie ,,ktoś z otoczenia" - może świadczyć np o sąsiedzie, osobie znajomej - pojęcie względne i duże prawdopodobieństwo - że się trafi). Czy warto do niej iść? Oosbiście przyznam, że mi się trochę sprawdziło. Choć ostatnio mam nieopartą pokusę iść do niej i ,,wziaść Panią pod włos" - i wtenczas sprawdzę, czy moje podjrzenia o notce z każdego spotkania to słuszne moje podejrzenie.
8. Wczoraj dzwoniłam do Pani Wróżki Felicji z Dębca, w rezultacie chciałam umówić się, jednak tego nie zrobiłam. Po głosie babeczka jest raczej starsza, chciała za wizytę 80 zł. Jednak coś mi ,,duch" podpowiadał, że to była by strata pieniędzy. Choć być może się wybiorę i sprawdzę, czy moje przypuszczenia są słuszne.
Gdyby, ktoś z szanownych internautów, znał wróżkę, naprawdę godną polecenia (a nie pseudo wróżkę), bo ich jest wiele, a dodam, że to jest pieniądz niezły do zarobienia. Kto dzisiaj płaci osobie na etacie powiedzmy 50-70 zł za godzinę. Odpowiedź jest prosta - raczej nikt. Myślę, że sama bym też potrafiła mamić ludzi nie gorzej niż te pseudo wróżki, sama troszkę interesuję się astrologią, kartami. Przykre to jest, że niektóre osoby, próbują zbijac kasę na naiwności innych.
Gdyby ktoś znał dobrą wróżkę to proszę o namiary na ta osobę, na maila: ania_w2@poczta.onet.pl