facebook twitter LinkedIn

{Poznań - miejsca}

01/08/2009

Owińska - to nie tylko historia

owinska_szpital_poznanKiedy pojechałam do Owińsk, nie znałam ich historii. Nie wiedziałam nic o Hitlerowcach i roku '39. Pojechałam tam dla murów i ich zdjęć.




Od dłuższego czasu zajmuję się fotografią industrialną, dlatego takie miejsca naturalnie mnie przyciągają. Znajomy do dziś śmieje się z mojej odpowiedzi na pytanie: Co jeszcze chciałabyś zobaczyć w Częstochowie? - A macie tu jakieś rozwalające się budynki? - zapytałam wtedy. Potem okazuje się, że jestem dziwna, bo zamiast wielbić lśniące wieżowce i centra handlowe, ja wolę zapuszczać się na tereny zrujnowanych fabryk, kamienic i szpitali.

Po półgodzinnej jeździe podmiejskim autobusem wysiadłyśmy z koleżanką na przystanku w Owińskach. Znajomy powiedział mi wcześniej, że ktoś już poradził sobie z wejściem i w jednym miejscu usypano ziemię tak, żeby dało się przedostać przez mur. Obeszłyśmy prawie cały szpital i w najciemniejszym zakamarku znalazłyśmy przejście. Po drugiej stronie ktoś ustawił bardzo niestabilny pieniek, żeby dało się też wydostać z powrotem.

owinska_szpital_poznan

Przedzierałyśmy się w trawie po pas, co jakiś czas napotykając kartony po sokach i puszki po piwie. Obeszłyśmy wszystkie trzy budynki szpitala. Miejsce wyglądało na wyklęte nawet przez pogodę. Wiatr poruszał tylko najwyższe gałęzie drzew. Ale potem w piwnicach i na dolnych kondygnacjach odnalazłyśmy ślady obecnych mieszkańców. Może stałych, może przelotnych. Materace, czasem samo pierze - po szpitalnych łóżkach i innych meblach nie było już śladu. Na wyższe piętra nikt się nie zapuszczał, nawet graficiarze. Zbyt niebezpieczne, bo w wielu miejscach zamiast podłogi były już tylko dziury z widokiem na niższe piętro. Ale tam właśnie można było odnaleźć resztki szpitalnego linoleum, którego nikt jeszcze nie zerwał. Chodziłam tamtędy na palcach, z sercem na ramieniu. Nie mogłam podarować sobie żadnego zakątka, z wyjątkiem poddasza. Na poddaszu nawet dla mnie było już zbyt niebezpiecznie.

Jakiś czas później współlokator powiedział mi, że jeszcze całkiem niedawno na teren szpitala można było wejść przez główną bramę. Odbywały się tam warsztaty artystyczne i to miejsce, mimo wszystko przeżywało swoją drugą młodość. Dziś zakratowane okna odstraszają wszystkich z wyjątkiem fotografów i bezdomnych.

txt, fot. Urszula Molicka

Więcej zdjęć z wyprawy w GALERII.

O historii Owińsk czytaj: Opuszczony szpital w Owińskach

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 
  • March 2, 2011, 9:33 am - Basia

    o historii Owińsk cokolwiek wiesz? trudno by od 1939 roku pozostały na terenie szpitala łóżka po ówczesnych pacjentach rozstrzelanych przez Niemców, w międzyczasie szpital był przekształcony na Ośrodek Wychowawczy, który funkcjonował ładnych parę lat, Wiem, bo mieszkałam na terenie zakładu w budynku tuż przy ulicy kolejowej, tam gdzie brama głowna. Linoleum nie jest pozostałością po szpitalu, tylko zostało położone w roku 1976?lub nawet wcześniej, i było pozostałością po zakł. wychowawczym, jedynie co zostało po szpitalu to sala kinowa, kuchnia(niektóre piece), reszta to twór socjalizmu, linoleum, wszystko zostało rozkradzione po likwidacji zakł. wychowawczego i na razie nikt się nie zajął by to miejsce zaadaptować, a może to lepiej? bo może straciło by urok dziki urok jaki tam jest. Znam tam każdy kawałek ziemi(pod płotem leży na terenie pochowany mój psiak z dzieciństwa) znam każdy budynek, jako dzieciak biegałam po terenie, w końcu byłam córką wychowawców.

szukaj:

Szukaj hotelu:
Porównaj na trivago hotele online Poznań