{Poznań - muzyka}
Snowman - wybitnie dobry polski zespół
Dlaczego Snowman, nikt - prócz muzyków i ich przyjaciół - do dzisiaj nie wie. To nie tajemnica, ale i tak, póki co, nie powiedzą. Ciekawość i zainteresowanie zespołem rosną więc proporcjonalnie do temperatury za oknem. To dobrze, bo nawet bardzo wybrednemu słuchaczowi mają wiele do zaoferowania.Działają od 2002 roku. W Poznaniu mają grupy wiernych fanów, którzy z niecierpliwością wyczekiwali debiutanckiej płyty. A gdy ten „mistyczny" [cytując A. Brzozowskiego] moment w końcu nadszedł, wykupili cały jej nakład. Gdy, czekając na występ „Bałwanków", rozejrzałam się po sali, zobaczyłam - wbrew moim przypuszczeniom - ludzi w różnym wieku. Czego się spodziewałam? Osób młodych, lubiących eksperymenty muzyczne. Eksperymenty w ogóle. Na drewnianej ławeczce pod ścianą dostrzegłam osiemnastoletnią Agnieszkę, która na koncert przyszła z Martą, swoją rówieśniczką. „Snowmana polecił nam kumpel, którego gust muzyczny bardzo szanujemy. Nie pomylił się, to wybitnie dobry polski zespół", usłyszałam z ich ust. Po przeciwnej stronie, na wiklinowych fotelach, pod wielkim parasolem rozsiadł się przyprószony siwizną Pan Zbigniew z małżonką Izabelą. Pierwszy raz byli na koncercie grupy - posłuchali ich na You Tube i zaciekawieni postanowili przyjść i „dobrze się bawić, bo to taka fascynująca muzyka." Moim zdaniem trudno nazwać ją jednym słowem, jest ciężka do zakwalifikowania, wystaje z konwencjonalnych szufladek. Nie będę więc przyklejać im etykietek, ich muzyka sama się obroni. Bo kto słuchał, ten poczuł. A kto poczuł, ten wie, o czym piszę.

Monika Pawłowska: Ponieważ czekałam na Was godzinę musicie się zrehabilitować . W ramach zadośćuczynienia czekam więc na wyjaśnienia, dlaczego zespół nazywa się „Snowman". To podobno jakaś bardzo tajemnicza historia, której nikomu nie chcecie zdradzić...
Adam Brzozowski: Zapytaj nas o to jeszcze raz, jak będziesz po raz setny przeprowadzać z nami wywiad.
Michał Kowalonek: Musisz coś innego wymyślić jako karę.
MP: Po raz setny? A dla czego to jest tajemnica?
MK: Nie, to nie jest tajemnica, tylko taka bardzo osobista sprawa.
AB: Jest związana z pewnymi uczuciowymi rozterkami. I nie ma o czym gadać. A nazwa się pojawiła, bo była uczestnikiem danej sytuacji.
MP: Z tego się robi sprawa niemalże pokroju Enigmy.
AB: I niech tak zostanie.
MK: Nie taki był zamiar, ale, że tak wyszło to już musimy się tego trzymać.
MP: No dobrze skoro nie uda mi się wyjaśnić tej zagadki, przejdźmy do kolejnej, interesującej sprawy... Wspólnym mianownikiem Waszej muzyki jest język. Nie śpiewacie po polsku, używacie języka angielskiego. Dlaczego nie nasza mowa ojczysta?
MK: To wynika głównie z szukania własnego głosu i sposobu śpiewania. Jak zaczynam śpiewać to próbuję to robić na swój sposób i akurat najszybciej odnalazłem się w angielskim. Słuchałem różnych rzeczy. Może trochę mniej kawałków polskiej muzyki rockowej, ale ona również się pojawiała, tylko większe wrażenie zrobiła na mnie muzyka zagraniczna i nie tylko ta anglojęzyczna bo np. pięknie brzmią teksty skandynawskie i język niemiecki też ma w sobie to coś. Ale polski również jest piękny i teraz się o tym przekonuję.
AB: Z polską muzyką to jest tak, że musi być tekst, który jest bardzo plastyczny fonetycznie, a przy tym nie grafomański. Najważniejsza jest treść. Najlepszym dowodem na to są teksty Ciechowskiego, które były śpiewane, ale nie ma tam tego momentu w którym czujesz, że to jest śmieszna w formie piosenka. I to jest fajne.
MP: Planujecie piosenki w języku polskim?
MK: Powstał taki mały zespół Lumikulu aj - polski zespół, polska nazwa. Mieliśmy premierę w Blue Not'cie. I to jest nasz wspólny projekt, z dość mocnym udziałem dzieci w różnym wieku. Niektóre piosenki śpiewają one same, a przy niektórych ja im towarzyszę. I to jest fajne. Możesz nas sobie znaleźć na You Tube.
MP: Jak jesteśmy przy młodych zdolnych nie mogę nie poruszyć kwestii stowarzyszenia na rzecz młodych twórców, którego jesteście założycielami...
AB: ...są dwa stowarzyszenia. Jedno powstało w momencie rozwoju Snowmana, przed siedmioma laty i nosi nazwę V.I.T.R.I.O.L. Jego głową jest Julia Szubert, dziewczyna która od początku zajmuje się u nas wizualizacjami, a prócz tego przez jakiś czas była naszą menedżerką. Stowarzyszenie to zajmuje się w tej chwili głównie przygotowywaniem TEATRACJI, czyli spektakli, w których aktorami są ludzie niepełnosprawni umysłowo. Co roku jest premiera, co roku wystawiają nową sztukę. My udzielamy się głownie w kontekście oprawy muzycznej tych wydarzeń. A to drugie stowarzyszenie nazywa się Enter Art. i jest też naszą siedzibą. Założenia obydwu tych stowarzyszeń są bardzo podobne, mają na celu wspieranie nowych inicjatyw twórczych, szukanie dojścia do sponsorów, mają pomoc w znajdywaniu dróg do możliwej realizacji pomysłów, które przyjdą do głowy ludziom skupionym wokół tych stowarzyszeń.
MK: Ale też Enter Art. kładzie większy nacisk na edukację artystyczną młodzieży i dzieci z rodzin patologicznych...

MP: Wróćmy do muzyki. Długo obywaliście się bez płyty i bez tej płyty udało Wam się zaistnieć i sporo zdziałać. Płyta teraz się pojawiła, co się zmieniło?
MK: Dla nas tak naprawdę nie ma takiej wielkiej zmiany. Jesteśmy w oficjalnym obiegu, płyta jest wydana, można ją kupić w Empiku, a jak nie ma aktualnie na półce to można zamówić.
AB: Znacznie pomaga też przy załatwianiu koncertów. Pierwsze pytanie zawsze brzmiało czy mamy płytę, co było bezzasadne tak naprawdę, bo funkcjonowanie w Internecie jest na tym samym poziomie komercyjności - jeżeli nawet nie większej - niż samo wydanie płyty. Ale musi nastąpić taki mistyczny moment zapisania krążka. Długo to się toczyło, no ale utoczyło się w końcu.
MK: Trochę się jednak zmieniło... akurat udało nam się dogadać z Programem Trzecim Polskiego Radia - mieliśmy zagrać w studiu Agnieszki Osieckiej w okolicach premiery płyty i to się dużym echem odbiło, staliśmy się przez to trochę bardziej rozpoznawalni i myślę, że to jest takie normalne życzenie każdego zespołu, żeby dotrzeć do jak największej ilości osób i dać im szansę ocenienia czy to, co tworzymy im się podoba czy też nie. Jeśli się podoba to zgłębiamy temat, patrzymy na inne teksty, jeśli nie podoba, no to nie. Udało nam się sprzedać nakład płyty, robiliśmy dodruk. To są fajne rzeczy, które nas bardzo cieszą. Mogliśmy zająć się również oprawą muzyczną XIX festiwalu Malta, taki kredyt zaufania dostaliśmy
AB: Podczas Malty tak interdyscyplinarnie było, bo oprócz koncertów, czyli prezentacji swojej twórczości zajęliśmy się jeszcze bardzo ciekawym projektem. Ludzie, którzy przychodzili do namiotu festiwalowego mogli odebrać sobie zestawy słuchawek i mieli możliwość przełączania kanałów między mną, Michałem a Grzesiem na przykład. W całym klubie było cicho, wchodziło się do środka i słychać było tylko takie tupanie.
MP: Michał powiedział kiedyś, że Snowman ma plan. Wydaliście płytę... Możesz tak z ręką na sercu powiedzieć, że to co się dzieje teraz wokół Was, że właśnie to zaplanowałeś, że wszystko odbywa się tak jak się miało odbyć?
MK: No nie do końca... Ja sobie zaplanowałem, że do 30 roku życia Snowman wyda dwie płyty. Jest jeszcze trochę czasu, żeby to zrealizować (śmiech).
AB: Zawsze te założenia rozbijają się o prozaiczne rzeczy. Ktoś jest albo bardziej, albo mniej sumienny w wypełnianiu obietnic. Jeżeli ktoś nie jest sumienny przez tydzień to robi się bardzo źle, jeśli ktoś nie jest sumienny przez dwa tygodnie to robi się jeszcze gorzej itd. itd. Stąd też wynikały przeciągnięcia odnośnie wydania płyty i to też przyniosło jakieś tam konsekwencje. Pomijając fakt, że płyta była krokiem milowym dla nas, zamknięciem pewnego etapu i rozpoczęciem nowego, to jednak wiemy, że można było zrobić coś albo więcej albo szybciej, gdyby nie parę przeszkód związanych też z pieniędzmi. Nikt nie płacze nad tym, co się stało, tylko jedziemy dalej.
MK: I realizujemy nasz plan. Cały czas konsekwentnie.
AB: A plan jest realizowany m.in. też przez to, że w kwietniu zrealizowaliśmy audio wideo do „Nosferatu: Symfonia Grozy" i to będzie oficjalne wydawnictwo. Taki prezent dla tych którzy nas jeszcze nie znają, albo też prezent dla ludzi, którzy nas znają tylko i wyłącznie z „Nosferatu", bo jest też takie grono ludzi, którym bardziej odpowiada muzyka instrumentacyjna, którą tworzymy do filmów.
MP: Ja jako przyszły kulturoznawca jestem bardzo ciekawa tego projektu.
Razem: Nie widziałaś „Nosferatu"?
MP: Widziałam...
MK: Ale z nami?
MP: No właśnie nie!
Razem: Skandal!
AB: No to będziesz miała okazję. Jeszcze nie wiadomo, czy zagramy to nad Maltą.
MK: Nie, niekoniecznie.
MP: No ale będzie na płycie tak? Będziemy sobie mogli obejrzeć na Kulturoznawstwie?
MK: Tak, osobiście zaniosę na Kulturoznawstwo kilka egzemplarzy(śmiech).
MP: Bardzo często porównuje się Was do skrajnie różnych artystów, choćby np. do Janis Joplin. Jestem ciekawa czy Wy się z tym zgadzacie? Może sami mi powiecie na kim się wzorujecie?
AB: To wynika chyba z faktu, że nasza muzyka jest na tyle - powiem nieskromnie - kolorowa i szeroka - że każdy może w niej coś dla siebie znaleźć. To wcale nie jest złe, ona jest konsekwencją tego co się dzieje i jak się wydarza. Ale z drugiej strony jesteśmy porównywani do Norah Jones... Nie wiem dlaczego. Mamy jeden taki utwór, który jest rzeczywiście bardzo balladowy, bardzo taki bujający i może stąd ta Jones. Każdy ma jakieś tam swoje upodobania, nikt nie jest carte blanche, nikt nie jest w stanie wyczyścić sobie mózgu i powiedzieć, teraz zrobię coś czego jeszcze nigdy nie było. Jesteś z góry skazany na nasiąknięcie muzyką w której dorastałeś, muzyka w której się obracasz ma na Ciebie wpływ i to potem gdzieś tam promieniuje.
MP: Zaczynaliście w Poznaniu, przewinęliście się przez Warszawę, Niemcy, Francję. Mówicie o „ukochanej Łodzi". Powiedz mi teraz, czym dla Was jest Poznań, z czym Wam się kojarzy.
AB: Teraz jest chyba dla nas rodzinnym miastem. Oprócz Pawła żaden z nas nie jest z Poznania, co prawda jesteśmy związani z tym miejscem od lat, wszyscy mieszkamy w promieniu 70 km no i zaczęliśmy studiować w Poznaniu. Mogliśmy się poznać przez kontakty knajpiane, towarzyskie.
MP: A jak mówisz Poznań to pierwsze skojarzenie jakie Ci się nasuwa?
AB: Hmm. Wiesz to nie jest takie proste. Ale chyba z domem. To jest takie miejsce w którym ja będę żył, tak zakładam przynajmniej, na razie nie pojawiają się inne scenariusze, które mogłyby to zmienić. Ja się świetnie czuję w Poznaniu, to jest miasto, które oferuje szerokie możliwości. Pokaż mi drugie takie miasto - oprócz wiadomo, Krakowa i Warszawy - które oferuje takie twórcze rzeczy jak chociażby Malta, Animator czy koncerty w Dragonie.
MP: Wrocław aspiruje do tego miana, im jeszcze trochę brakuje, ale chyba są na dobrej drodze.
AB: Wrocław jest dla mnie trochę za szeroki. Jest specyficzny, jest fajny, ale ja wybieram w tym momencie Kraków i Kazimierz krakowski. A po drugiej stronie Trójmiasto, szczególnie Sopot, tam też jest parę fajnych knajpek w których graliśmy, no i Łódź, która jest piękna w swej brzydocie. Bardzo polecam. To jest miasto tak nie odkryte i dające takie możliwości, ja bardzo liczę na to, że w ciągu 10 lat zrobi się z niego po prostu perła...
MP: Ja z ciekawości Was „wygooglowałam" i po wpisaniu frazy „Snowaman Poznań" wyświetliło się ponad 9 600 wyników, a jak wpisałam „Snowaman Lazy" to aż 350 000, czyli już sporo, prawda? Hołdys powiedział o was, że jesteście wielką światową klasą tuż za drzwiami. Ja mam wrażenie, że te drzwi już są otwarte.
AB: Wracając do tego co powiedział pan Hołdys... Nie szanując swego wolnego czasu pozwoliłem sobie na obejrzenie jednego z odcinków „Hit Generatora" i tam w jury zasiadał pan Zbigniew. Trudno mi odnieść się do tego, co on powiedział o nas, bo mówi tak o każdym. Wyobraź sobie sytuację, w której ktoś Ci pokazuje siedem krzeseł, a Ty mówisz: to jest świetne, a to jest cudowne, a tamto wspaniałe... W takim układzie, jakie znaczenie ma Twoja ocena? Pan Hołdys zrobił dużo dobrych rzeczy dla muzyki polskiej i choćby ze względu na jego staż chylę mu czoła, ale dla mnie te słowa, nie są do końca wyróżnieniem. Może akurat zły odcinek oglądałem i przez to prysło takie to pozytywne wrażenie.
MP: Płyta wydana, jakie plany na przyszłość? Prócz płyty „Nosferatu" oczywiście?
MK: Chcemy zrealizować takie pierwsze spojrzenie na drugą płytę czyli przygotować materiał i postarać się wejść do studia - jak się uda to w październiku. Równocześnie chcielibyśmy przygotować materiał dla tego drugiego zespołu o którym wspominałem, Lumikulu aj. A oprócz tego tournee po Wielkopolsce z Cadillac'kiem, z serią 15 przedstawień. Postawiliśmy sobie wysoko poprzeczkę, z jakim skutkiem to czas pokaże.
Posłuchajcie mp3 Snowmana:
1. Lazy
2. Combustion Lane
3. Faint Story
Więcej informacji o zespole na: www.snowman.pl
txt. Monika Pawłowska
fot. Julia Szubert
dodaj komentarz
http://www.facebook.com/pages/Snowman/89661529861?ref=search