{Poznań - muzyka}
Tzadikowe granie
Festiwal Tzadik odbywał się w Poznaniu po raz trzeci. Z roku na rok organizatorzy starają się, by program był coraz bogatszy i ciekawszy. W tym roku popołudniami odbywały się pokazy filmów żydowskich a wieczorami czekała nas prawdziwa muzyczna uczta...Pierwszy muzyczny wieczór rozpoczął występ Ircha Pneumatic z Mikołajem Trzaską na czele i gościem specjalnym z USA - Joe McPhee. Muzycy pokazali nam jak wiele niezwykłych dźwięków można wydobyć z samych wyłącznie klarnetów.

Następnie muzycy z USA - Mark Feldman, Uri Caine, Greg Cohen i Ben Perowsky zagrali utwory ze swej najnowszej płyty „Secrets" - pełne zadumy i nostalgii melodie urzekły słuchaczy. Było to jazzowe granie na najwyższym poziomie.

Drugiego dnia, z powodu ulewnych deszczy, festiwal został niestety przeniesiony pod dach do klubu festiwalowego na Starym Rynku, który niestety nie dorównywał akustyką pierwotnej „sali koncertowej" jaką był Dziedziniec Hotelu Bazar.
Pierwszy koncert zagrał Cukunft w składzie: Rogiński, Szamburski, Górczyński, Szpura. Muzycy przedstawili utwory z potańcówek żydowskich z lat 20. XX wieku. Energetyczna, skoczna muzyka od razu zyskała przychylność publiczności. Na szczególne uznanie zasługują klarneciści Paweł Szamburski i Michał Górczyński, którzy dzień wcześniej wystąpili z Trzaską. Także tego wieczoru dali niesamowity pokaz swych muzycznych możliwości.

Po występach muzyków polskich, znów nadszedł czas na gwiazdę z USA - grupa Rashanim z Nowego Jorku zaprezentowała utwory ze swej płyty Masada Rock. Była to rockowa interpretacja tradycyjnych melodii żydowskich. Gitara, bas i perkusja sprawiały wrażenie jakby były znacznie większym składem. Motywy żydowskie pojawiały się, lecz tak przetworzone, że osoba niewtajemniczona, mogłaby ich prawie nie zauważyć. Było to naprawdę dobre, mocne rockowe granie.

Trzeciego dnia tradycyjnie wieczór rozpoczął zespół polski, tym razem - The Transgress. Ich muzykę trudno jednoznacznie zakwalifikować, jest to niezwykłe połączenie jazzu, muzyki klezmerskiej, klasycznej, motywów etnicznych. Wspaniała uczta dla ucha:)

Ostatnią zagraniczną gwiazdą była grupa La Mar Enfortuna. Koncert przyciągnął tłumy, publiczność szalała. Wcześniejsze koncerty festiwalowe przeznaczone były dla bardziej wytrawnego ucha, jeśli można tak to określić, tak jak nie dla wszystkich jest wytrawne wino. La Mar Enfortuna była zaś winem słodkim, lżejszym, lecz dobrym, wprowadzającym wszystkich w stan upojenia. Liryczne interpretacje tradycyjnych żydowkich melodii w wykonaniu doskonałych muzyków (na szczególne uznanie zasłużył doskonały akordeonista, Ted Reichman) a do tego zmysłowy głos wokalistki, Jennifer Charles. La Mar Enfortuna jest jednym z bestsellerów wytwórni Tzadik, co udowodnił także w Poznaniu.

Po koncertach biletowanych codziennie osoby, które czuły muzyczny niedosyt miały okazję posłuchać koncertów darmowych. Zagrali dla nas: Enterout Trio, Yazzbot Mazut oraz Raphael Rogiński/Wacław Zimpel/Paweł Szpura. Ostatnie grupy znane są poznańskiej publiczności m.in. z występów w klubie Dragon.
Jedyne co mnie zdziwiło negatywnie podczas festiwalu to dość niska frekwencja podczas koncertów (oprócz ostatniego). Nie wiem czy wynika to z terminu (wakacje), ceny biletów (karnet kosztował 300zł, bilet na 1 dzień festiwalowy 100-120zł), czy też słaba promocja festiwalu (w centrum trudno było się natknąć na plakat reklamujący festiwal).
Wydaje mi się, że jednak mogła to być głównie przyczyna zbyt słabej prmocji. Miejmy nadzieję, że za rok festiwal zawita do Poznania bardziej zauważony.
Rezerwujcie sobie czas już dziś! Naprawdę warto! Tak wiele, tak doskonałych koncertów w Poznaniu można usłyszeć tylko raz w roku - właśnie podczas Festiwalu Tzadik!
txt. mej
fot. iz
dodaj komentarz
W tym roku, naprawdę dobry program rewelacja! - szkoda, że bilety tak drogie :( Widać było, że do kompletu publiczności dużo brakowało na większości koncertów.