{Poznań - się dzieje}
Kłopotliwe obrazy
Pierwsze "kłopotliwe obrazy" zostały już umieszczone w przestrzeni Poznania. Projekt w ramach VI Biennale Fotografii jest realizowany na przełomie kwietnia i maja. Prace ukazują przekształconą rzeczywistość i jako bezprecedensowe bodźce wymagają od odbiorców reakcji. Inspiracją do nazwy wystawy była kategoria offending images (kłopotliwe, stwarzające problemy obrazy) W.J.T Mitchella z książki What Do Pictures Want z 2005 r. Jak interpretować kłopotliwość obrazów, które oglądamy w Poznaniu? Przechodnie sami mogą doświadczyć tej "niewygody", natomiast w notce prasowej projektu Kłopotliwe obrazy przeczytać można na ten temat:
Kłopotliwe obrazy to obiekty, które nie mieszczą się w ramach tego, co uznajemy za możliwy sposób przedstawiania rzeczywistości albo które przedstawiają to, czego pokazywanie jest niedozwolone, prawnie zakazane, obarczone wizualnymi i obyczajowymi tabu. Ponieważ nie mieszczą się one w naszych wyobrażeniach dotyczących tego, czym jest obraz i co powinien on przedstawiać, stają się one nieprzezroczyste- wywołują gwałtowne reakcje emocjonalne i cielesne, uruchamiają działania prawne i polityczne, zmuszają jednostki do zrobienia czego z nimi.
Wystawiane dzieła mogą więc postawić nas przed konfrontacją na przykład z tematami tabu. Ingerencja w to, co jest objęte milczeniem społecznym pokazana właśnie w kontekście miasta i w miejscach publicznych, a nie w galerii z pewnością będzie miała szczególną moc przekazu.

Moc prezentowanych obrazów nie opiera się tylko na zmuszeniu do zastanowienia się, odpowiedzenia na nurtujące pytania czy na zmianie postawy czy świadomości. Założeniem jest również reakcja innego typu - fizyczna, somatyczna lub zmiana zachowania. Prace wywołują emocje, nie tylko myśli. Domagają się, aby coś z nimi zrobić: by je ominąć, zniszczyć, komuś pokazać albo zasłonić, wykorzystać jako inspirację albo źródło erotycznego pobudzenia - piszą organizatorzy.
I to właśnie reakcje przechodniów stawiane są w centrum idei projektu. W wildeckim SPOT od 8. maja do 7. czerwca br. udokumentowane reakcje będą pokazywane na filmach i fotografiach. Tam również zobaczyć będzie można inny aspekt kłopotliwości związanej z projektem - trudność w samej organizacji wystawienia takich obrazów w przestrzeni miasta. Udokumentowane będzie przejście przez te utrudnienia i zabiegi, które doprowadziły do uzyskania zgody oraz realizacji projektu - wysyłane e-maile, pisma urzędowe itd.

Dotychczas pojawiła się w Poznaniu praca Szymona Rogińskiego - Wspólna matka/wspólny ojciec w formie citylightu w wiacie przystanku przy ulicy 27 grudnia oraz Stara Marilyn Monroe Andrzeja Dragana na Starym Rynku. Wydrukowane jako pocztówki zostały rozdawane 17. kwietnia dwie prace Michała Piotrowskiego, Cristina i Doti. Kurator wystawy, Marek Krajewski, prowadzi blog projektu, na którym informuje o kolejnych jego odsłonach oraz zamieszcza ich fotografie - http://klopotliweobrazy.blogspot.com/
txt, fot. Ilona Świtoń

dodaj komentarz
Ciekaw jestem efektu końcowego- zapowiada się ciekawie