{Poznań - felietoniki}
Driver zmień lutę, czyli o uroku jazdy nocnikiem
Autentyczna scenka rodzajowa: pod osłoną ciepłej, letniej nocy wciskam się cudem do nocnego N21. Stoję jak szprotka w puszce z kilkunastoma innymi młodymi, co to zaliczyli udany wieczór. Mija chwila, nim to wszystko ruszy. Z przodu wagonu facet o przepitej gardzieli śpiewa przedwojenne piosenki...opowiada kawały śmieszne wyłącznie w jego wykonaniu, przyjaźnie zaczepia ludzi wokół. Panuje atmosfera zabawy.
Wtem tramwaj rusza i nawet do moich nozdrzy dociera fetor likwidowanej rzeźni.
- Co tu tak wali? - zapytał ktoś przytomnie.
- A bo mnie noga gnije - odpowiedział menel, który chwilę wcześniej bawił cały tramwaj.
Każdy, kto w miarę regularnie korzysta z komunikacji nocnej ma swoją przygodę do opowiedzenia. Przez całą noc autobusy MPK stanowią epicentrum życia towarzyskiego miasta. Gdy cały lud wydobędzie się już z knajp, koncertowni, plenerów, afterków, biforków - musi w końcu się gdzieś przemieścić - z reguły już do własnych domostw. Powrót następuje najczęściej w stanie zmęczenia tak ciała, jak umysłu. - Łysy podnieś się. - Ale ja nie leżę. - autentyczny cytat.

Ludzie wsiadają, wysiadają - zazwyczaj z każdym kolejnym przystankiem dalej od Kapy robi się coraz luźniej. Najgorsze dni kierowcy przeżywają w noc następującą po ważnym wydarzeniu, np. meczu reprezentacji. Po jednym ze spotkań pamiętnego mundialu 2002 tramwaj N21 nie mógł ruszyć przez pół godziny. Powód? Po prostu na raz chciało doń wsiąść 400 osób. Nie potrzebny jest jednak mecz o honor, czy mecz ostatniej szansy by znaleźć sposób na kierowcę. O ile wysiadka trwająca kilka minut może spotkać się ze zrozumieniem Pana za kółkiem, o tyle sugestia zmiany stacji radiowej już nie. Zwłaszcza, gdy robi to dwóch łysych szyitów ciągnących nieprzerwanie jak mantrę swoje - Driver, zmień lutę! Driver, zmień lutę!
Kierowcy też mają swoje metody. W pewnych godzinach ma miejsce świt żywych trupów i czasem trafi się jaki, by ostro wchodząc zakręty pograć nimi w painball'a. Cóż, nie każdy musi cały dzień stać o własnych siłach. Ostre hamowanie na pustych już drogach to norma. Na szczęście, lwia część załogi to młodzież o dobrym zdrowiu. Refleks i zwinność redukują liczbę kontuzji.
Jazda nocnikiem ma swój klimat. Czasem mija szybko i bezkonfliktowo. Zdarzają się drobniejsze, czy większe incydenty, ale przede wszystkim rośnie góra wspomnień.
txt. Michał F. Lisewski
fot. sxc.hu
dodaj komentarz