{Poznań - felietoniki}

31/03/2009

Otwarta kwestia otwarcia

marilyn_monroeDoświadczenie pokazuje, że rok bez nowej galerii handlowej to rok stracony. Na szczęście dla nas i nieszczęście dla osaczonego ogółu - nie tylko w Poznaniu. Niezawodnym znakiem nadchodzącej wiosny (oprócz przebiśniegów, Dnia Wagarowicza i z rozmachem zakrojonej akcji mycia okien w instytucjach państwowych), stały się billboardy...

z nieubłaganie zbliżającą się datą otwarcia. Na billboardy niezdrową ekscytacją reagują nie tylko zakupoholiczki, ale też większość przeciętnych Kowalskich i Nowaków, którzy o godzinie zero wyznaczonego dnia, świeżą i pachnącą galerię zdobywają szturmem, porywając wszystko, co tylko stanie im na drodze, z hostessami włącznie.

Pytań nasuwa mi się co najmniej kilkadziesiąt, a dezorientacja przekracza granice. Primo, za co ludność pustoszy te wszystkie sklepy? Sklepów w galerii handlowej jest zwykle bardzo dużo, im więcej, tym lepiej, a i ceny do okazyjnych nie należą (albo inaczej: należą przez kilka godzin dwa razy do roku, dopóki rozszalały motłoch nie rozniesie wyprzedaży posezonowych w puch). Co gorsza, podobno dookoła szaleje kryzys i lada dzień wszyscy zbiedniejemy widocznie, a na obiad będziemy jeść brukiew i marzyć o plasterku szynki przy niedzieli. Sumując wszystkie te niesprzyjające czynniki (przy czym kryzys w tej chwili uznałabym za zjawisko dotykające zwłaszcza radio, telewizję i prasę, która o niczym innym już mówić nie potrafi) podejrzenie, że i dziesięć nowych galerii handlowych w mieście na brak klienteli by nie narzekało, wydaje się odrobinę sprzeczne z logiką. Co nie znaczy, że jest bezpodstawne - wręcz przeciwnie. I tu pospieszyć trzeba z wyjaśnieniem, że nadchodząca przerwa wielkanocna nie jest długim weekendem stworzonym po to, żeby ci co bardziej zabiegani w spokoju zdążyli pokupować to i owo. W dawnych, zamierzchłych czasach było to ważne chrześcijańskie święto. Teraz, jak pokazują badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii jego rola odrobinę ewoluuje, a ankietowani najczęściej oscylują w odpowiedziach między świętem wiosny a urodzinami Chrystusa. No niech i tak będzie - prawie wiedzą, co świętują.

marilyn_monroe

Po drugie, w czasach żarłocznej popkultury smutną prawdą jest, że euforię, niewyobrażalną przy innym wydarzeniu, powoduje nie święto chrześcijańskie, nie święto wiosny albo możliwość spotkania z rodziną, ale otwarcie ni mniej, ni więcej tylko centrum handlowego czyli miejsca, gdzie za określoną ilość pieniędzy otrzymujemy przedmioty. Zdecydowanej większości z nas zdecydowana większość tych przedmiotów zdecydowanie nie jest potrzebna. Realizujemy się więc jako homo sapiens, człowiek myślący, biegając z obłędem w oczach miedzy stertami rzeczy i pragnąc wszystkie natychmiast, za wszelką cenę zabrać ze sobą. Zastanawiam się, czy po to była cała ta ewolucja. A jeżeli tak, to o co tyle hałasu? Proszę wybaczyć zgorzkniałość i wsteczność, ale jakoś nie umiem wyobrazić sobie pospolitego ruszenia na wieść, że oto w Poznaniu otwierają nowy teatr.

Marilyn Monroe mawiała, że szczęście dają dopiero zakupy, a nie pieniądze. Czy musieliśmy jednak wziąć sobie do serca jej słowa aż tak bardzo, by wszelkie inne przyjemności zepchnąć na dalszy plan i utknąć na dobre w klimatyzowanych alejkach?

txt. Kasia Kryśków

fot. sxc.hu

Error: Calling setlocale to set time format did not work because locale functionality is not implemented on your platform, the specified locale does not exist, or the category name is invalid.
dodaj komentarz

dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 
  • 1/04/2009, 18:34 PM - Marcin

    poziom tego tekstu, pomysł, styl. bardzo słaby. autorce nie gratuluję:)

szukaj: