{Poznań - felietoniki}
Ach, ten outdoor
Od pewnego czasu dusząca się w mediach reklama wypłynęła na ulice miast. Co dzień dociera ona do nas z powierzchni na kamienicach, billboardach, citylightach czy przystankach. Reklama zewnętrzna sukcesywnie się rozwija, co dotyczy niestety także jej rozmiarów. W dalszej części artykułu kilka słów o tym, jak wygląda reklama outdoorowa w Poznaniu.Oprócz małych "outdoorow" często spotykamy reklamy wielkoformatowe. Te zasłaniające rusztowania nie rażą aż tak bardzo, natomiast te przymocowane do ścian kamienic zasłaniając ich fasady w niektórych ludziach potrafią wzbudzić (delikatnie mówiąc) niepożądane emocje. Piękne (i te mniej ;) ) poznańskie uliczki z równie urzekającą architekturą tracą na uroku, gdy ten co kilka metrów zaburzany jest reklamami.
Outdoor podzielić można na usprawiedliwiony i denerwujący. Ten drugi to na przykład reklamy zupek w proszku, o powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych, za usprawiedliwiony (czytaj: znośny) uznać można niektóre reklamy wydarzeń kulturalnych oraz społeczne. Jest ich jednak proporcjonalnie mało i są też mniejsze niż reklamy produktów. Szczególnie centrum Poznania z wiadomych przyczyn oblepione jest różnymi formatami reklam. Nawet Stary Rynek nie został oszczędzony.
Estetyka miasta, w którym mieszkamy, zależy w wielkiej mierze od nas. Poznaniacy nie mają jednak wpływu na powiększający się z roku na rok rynek reklamy typu outdoor. Potraficie sobie w ogóle wyobrazić miasto bez reklamy? Peter Mayle, pisarz, który był kiedyś copywriterem, powiedział, że: "Bez reklamy świat, jaki znamy nie mógłby funkcjonować - a jeśli już, to na pewno nie w taki chaotyczny, często absurdalny, trudny do zrozumienia sposób...". Pozostało nam chyba tylko czekać na Godota, który z tego teatru absurdu usunie choćby połowę reklam outdoorowych.
txt, fot. Ilona Świtoń

dodaj komentarz
:) Outdoor brzmi dość dobrze, podobnie przyjął się anglojęzyczny billboard, a nie "tablica reklamowa". Outdoor to też nazwa w mediach i w branży reklamowej. Na citylighty nie ma chyba nawet zamiennika i nie mam zamiaru go na siłę wymyślać, jakoś nie mam też z tego powodu wyrzutów sumienia. Nie chcę tłumaczyć pasujących i ogólnie stosowanych słów na "nasze". Dbam o język polski, ale nie jestem skrajną bojowniczką o każdy wyraz. PS. Tu można jeszcze zerknąć: http://adverteam.wordpress.com/2008/10/27/reklama-outdoor/
ale np. w centrum londynu nie ma reklam
jest tylko bardzo ladne miasto
Dobrze, że ten problem poruszono, ale irytuje mnie sposób w jak został napisany ten artykuł. A konkretnie irytujące są określenie w stylu: "reklama outdoorowa" - zamiast reklama zewnętrzna, czy citylighty itd. Bardzo to irytuje. Polacy nie gęsi i swój język mają.