facebook twitter LinkedIn

{czytanki}

22/10/2008

Surowce wtórne

wiochaJako człowiek posiadający pielęgnowane, „małomiasteczkowe korzenie" nie mógłbym spokojnie położyć się na ławce bez odciążenia się o kilka zdań polemiki z częścią uwag zawartych w tekście pt. „Alicja w krainie czarów..." autorstwa Natalii Jurgi.

Myślimy, ja i autorka, o najpewniej innych miejscach, ale prawdopodobnie tylko inaczej położonych. Jestem przekonany, że słoma na naszych butach ma wiele wzajemnych mianowników, a pytanie, które mi się nasuwa, brzmi; zdjąć tą słomę i dyskretnie wyrzucić, czy zdjąć i schować do szuflady? Ja, nie bez podszeptu Sławomira Mrożka zrobiłem to drugie, bo „trzeba być z prowincji i trzeba się z niej wydostać" jak pisze. (S. Mrożek, „Prowincja", w: „Małe Listy", s.11).

Plastyczny opis miejsca, po którym przechadzała się Natalia, pozwala mi domniemywać pokrewieństwo pochodzenia i jednocześnie uzasadnia słowa, które padną niżej. Istotnie, nie są to ładne miejsca, albo raczej ładnie nie wyglądają ale byłbym daleki od straszenia tak obrazowym realizmem i chciałbym uzupełnić ten opis znowuż posługując się wspomnianym pisarzem, a o tym co wypełnia tą jałową przestrzeń pisze on tak: „Naoczność związków między ludźmi. Bliskość. (...) Ograniczoność miejsc, ludzi, szczegółów - umożliwiają obserwację, koncentrację, kontemplację. (...)" ( Tamże. )

Czy to nie to, co poniekąd umożliwiło autorce napisanie tego tekstu?

To wszystko jest częścią prowincjonalnego powietrza, którego przy okazji mamy tam więcej. Więcej tam też jest błota, ale przez to lepiej sobie z nim radzimy, gdziekolwiek później napotkamy. Mniej jest złota, ale dzięki temu świat nam się przynajmniej złoty nie wydaje. Trzeba by być radykalnie introwertycznym, żeby w dużym mieście móc usystematyzować tyle celnych uwag, ile umieściła w swoim tekście autorka - albo przyjechać z prowincji.

wiocha

Pewnie i są inne, przypisane miastu okoliczności przyjazne tworzeniu, ale rzecz w tym, że my, małomiasteczkowi, tych przywilejów wcale nie mamy mniej - i jeśli nikt nie znajdzie zurbanizowanej odpowiedzi na tekst Mrożka - przyjmę, że więcej.

Jednak i ja muszę się pokalać w imię pierwszych kilkunastu lat życia. W mojej gminnej bibliotece problem polegał na tym, że podstawowe pozycje były, a brakowało całej reszty. To zrodziło wątpliwość czy aby potężne słowo ‘literatura' liczy sobie tylko jeden pokój, i szczęśliwie odkryłem prawdę. Kolejna dobra moneta, a jest ich więcej. Fakt, że po książki trzeba jechać, ale tu znów przydarza się podróż, a z nią szanse na wydobycie cennych surowców z za szyby lub choćby z samego czasu spędzonego w dystansie.

Fakt, że w miasteczku zamiast Stańki zagra, co najwyżej, Stan Borys. Fakt, że nikt nie przyjedzie na wykład, bo burmistrz do ludzi nie wpuści mądrzejszego od siebie ale faktem jest też to, że te ułomności skutecznie wypychają nas z pod tej ciasnej strzechy, a z boku to dopiero jest widok, nieprawdaż? No i piracka wersja office'a? Czy nie jest szansą i narzędziem do konstruktywnej kreacji, do wypełniania zacnych idei poza biedą, nepotyczną administracją i odstraszającym rynkiem pracy? A mamy te kopie my w gminie, i oni w mieście.

Zgadzam się również z tym, że miasteczko nie posiada oferty dla ciekawych świata, ale to że niczego nam nie mówią, i nie pokazują, przyczynia się do tego że bardziej chcemy wiedzieć i widzieć. Jakże skutecznie się przyczynia - piszemy dziś z Poznania.

Nienaruszone, niestety, musi zostać stwierdzenie o nieudolności możnowładców. A do siłaczki i Judyma dostawiłbym Natalię, sam bym chętnie przystanął i tysiące jeszcze nie przesadzonych, i tych już zakwitłych w innym klimacie kwiatów młodzieży co miała trudniej.

Właściwie, to zamiast się dostawiać, powinniśmy ich zastąpić i wysłać do bibliotek.

txt. Grzegorz Luft

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 
  • October 24, 2008, 11:23 am - Jessie Mendah

    Być z prowincji nie znaczy być na marginesie, poza obiegiem...Ale między innymi kłopot z byciem na bieżąco z...premierami, koncertami, dobrą książką oraz wszelką nowinką. Ta "bliskość" nie pozwala być anonimowym, chcąc pielęgnować własne niewyjałowione ideały stajemy się introwertykami.
    ...Więcej takich tekstów wyjmujących mi słowa z ust...

  • October 23, 2008, 10:48 pm - Łuczkiw

    dobry tekst, w szczególności nawiazanie że „trzeba być z prowincji i trzeba się z niej wydostać"

szukaj: