facebook twitter LinkedIn

{Poznań - miejsca}

25/07/2008

Junikowo jakiego nie znacie

junikowoJest to miejsce niezwykłe - zróżnicowana zieleń, alejki, gdzieniegdzie ławeczka i jeżdżące riksze, to wszystko przypomina piękny park. Jednak jest to cmentarz, na którym pośród zieleni kryją się kwatery żołnierzy Armii Krajowej, weteranów Powstania Wielkopolskiego, groby zasłużonych

- naukowców, artystów, działaczy społecznych, a także kolumbaria, grobowce Romów i inne groby. Cmentarz Junikowo to jeden z największych cmentarzy w Polsce, ma około 94 hektary, na których pochowanych jest 139 tysięcy osób. Otwarty został kilka lat po II Wojnie Światowej na terenie dawnego poligonu wojskowego.

junikowo

Jak każdy cmentarz również Junikowo upamiętnia tych, którzy już od nas odeszli, jednak nie tylko śmierć musi kojarzyć się z cmentarzem. Warto zwrócić uwagę na historie ludzi, którzy w różny sposób są z nim związani. Cmentarz na Junikowie to oprócz grobów i wielu odwiedzających również i pracownicy biura, grabarze, osoby sprzątające i rikszarze. Weseli, ciekawi ludzie, których tam poznałam, pozwolili mi inaczej spojrzeć na tę nekropolię.

junikowo

PAN MIECZYSŁAW

Spacerując aleją cmentarza zauważyłam jadącego rikszą pana. Właśnie podwiózł pod wejście starszą kobietę, dla której przejście z odległego zakątka cmentarza, gdzie pochowani są jej bliscy, jest zbyt męczące. Zapoznaję i zagaduję pana z rikszą, ma na imię Mieczysław. Zaczyna opowiadać nie tylko o swojej pracy, ale i o przeszłości. Rikszą jeździ już pięć lat, ale nie zawsze jego życie było tak ustabilizowane, nie zawsze miał on dom i pracę. Kiedy pan Mieczysław miał jedenaście lat, zmarli jego rodzice. Mieszkał wtedy w województwie lubelskim, jednak od tego wydarzenia bezdomny zaczął tułać się po Polsce i podejmował się różnych prac. Pełna uznania zapytałam, jak szukał noclegu i zarobku w nieznanych miejscach? Pan Mieczysław z uśmiechem odpowiedział, że po prostu taki jest - potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji i zawsze sobie poradzi. W Poznaniu pracował dzięki fundacji „Barka", a teraz dzięki spółdzielni „Sylka", która pomaga osobom w trudnej sytuacji życiowej i aktywizuje je zawodowo. Po wielu zakrętach losu pan Mieczysław znalazł w końcu swoje miejsce i wyznał mi, że tutaj już pozostanie. Dziś jest w pracy sam - osoby, które chcą podjechać rikszą do dalszej części wielkiego cmentarza, muszą poczekać, aż pan Mieczysław wróci pod bramę. Czasem tak się właśnie zdarza, natomiast innym razem musi on długo czekać na kolejną osobę i jest mu trochę nudno. Niedawno rikszarz nawet omal nie zasnął w oczekiwaniu na klienta. 

mieczyslaw

W weekend jest najwięcej chętnych do przejażdżki rikszą, dlatego też wtedy dochodzą do pracy również inni rikszarze. Kurs w strefie do kaplicy kosztuje 4 złote, od kaplicy do wysokiego napięcia - 6 złotych, a w strefie za wysokim napięciem za kurs płaci się 7 złotych za osobę. Pan Mieczysław mówi, ile historii opowiadają mu ludzie spotykani w pracy. Czasem chcą się wygadać, czasem trochę ponarzekać. Chociaż praca rikszarza jest ciekawa i pan Mieczysław ją lubi, nie jest to zawód lekki. Nieraz boli go kręgosłup od jeżdżenia rikszą.

Opowieść przerywa starsza pani, która podchodzi do nas z bukietem kwiatów, chce podjechać rikszą do grobu bliskich. Muszę więc pożegnać się z panem Mieczysławem, robię kilka zdjęć i idę dalej, nawet nie spodziewając się, że usłyszę zaraz kolejną ciekawą historię. Niejedną.


mieczyslaw

PAN ADAM GRABARSKI - kierownik administracji cmentarza

Trafiam do biura cmentarnego. Kierownik biura - pan Adam - na początku mówi, że raczej nic ciekawego nie ma mi do opowiedzenia. Na szczęście nie poddałam się łatwo i okazało się, że nie tylko opowiedział, ale i pokazał mi kilka interesujących rzeczy. Na cmentarz junikowski trafił przypadkiem. Po studiach szukając pracy przyszedł tu na trzy miesiące, ale został aż do dziś. Jak mówi - wbrew pozorom ta praca cały czas go zaskakuje. Kiedy pan Grabarski zaczynał pracować w biurze cmentarnym, nie było wielu chętnych do pracy na cmentarzu. Nie raz wykonywał więc i inne obowiązki - bywał między innymi mistrzem ceremonii, grabarzem i operatorem sprzętu. Pan Adam pochodzi z Gostynia, a studiował w Poznaniu na Wyższej Szkole Rolniczej. To między innym dlatego tak dobrze gospodaruje zielenią cmentarza. Opowiada mi, jakich drzew trzeba się z terenu cmentarza pozbyć, bo mają płytkie korzenie lub niszczą pomniki z zewnątrz. Mówi, że dobre są na przykład brzozy i lipy, które odpowiednio pielęgnowane nigdy nie zaszkodzą nagrobkom. Reorganizacja zieleni trwa. Piękne drzewa, żywopłoty i trawa rzucają się w oczy od momentu samego wejścia na cmentarz - teraz wiem, że to w wielkiej części zasługa pana Adama.

junikowo

Kierownik opowiada o wprowadzeniu sortowania i przetwarzania odpadów, jest to bodajże pierwszy cmentarz w Poznaniu, który sam się o to troszczy. Pokazuje mi, jak działa automatyczne nawadnianie uruchamiane zazwyczaj nocą. Dowiaduję się, że dzięki pierwszemu w Polsce zakładowi kremacji na cmentarzu nie zabrakło miejsc pochówku i jeszcze długo nie zabraknie. Teraz jedna czwarta zmarłych jest poddawana kremacji - mówi pan Grabarski. Pan Adam opowiada oprowadzając mnie po okolicy i pokazując pola urnowe. Gdy jesteśmy w Ogrodzie Pamięci mówi o pustej płytce na kamieniu, obok innych z nazwiskami oraz datami urodzin i śmierci zmarłych. Tę płytkę pewien człowiek kazał pozostawić po jego śmierci pustą. Nie chciał, aby wygrawerowano na niej jego nazwisko. Przez kilkadziesiąt lat pracy pan Grabarski tylko ten jedyny raz spotkał się z takim przypadkiem. Ciekawe, kim był człowiek, który pośród tylu cmentarnych „Non omnis moriar" i nagrobków zmarłych z tożsamością, jako jedyny z własnego wyboru jest chyba nawet bardziej anonimowy niż kilku NN leżących na cmentarzu.

junikowo

Wracając do życia pana Adama - swoją żonę poznał on właśnie na junikowskim cmentarzu. Jest ona mistrzem ceremonii. Pan Grabarski zna bardzo wiele par, które się tutaj poznały. Czasem są to wdowcy mający nagrobki bliskich obok, widując się często zaczynają rozmowę, innym razem jakiś pan pomaga w czymś jakiejś pani, tak się poznają i znajomość się rozwija. Pan Grabarski opowiada ciekawie i z pasją, widać jak dobrze opiekuje się i zarządza cmentarzem. Za dwa lata prawdopodobnie przejdzie już na emeryturę. Czemu poświęci się później? Chce spędzać dużo czasu z wnuczkiem, odpoczywać poza miastem, w Sierosławiu, gdzie przeprowadził się niedawno oraz przeznaczyć trochę czasu na swoje zamiłowanie ogrodnictwem.

junikowo

Takie oto dwie historie przeplatające się z historią cmentarza udało mi się poznać na Junikowie.

txt, fot. Ilona Świtoń

facebook twitter LinkedIn
dodaj komentarz

dodaj komentarz

wpisz kod z obrazka
Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Adres email:
Komentarz(*):
 
  • October 18, 2008, 3:05 pm - barbara

    Przydałaby się mapa cmentarza. Mam tu paru znajomych, ale w godzinach popołudniowych nie mogę tam dotrzeć. Administracja cmentarza nie pracuje o tej porze. Taką interaktywną mapę posiada cmentarz w Szczecinie. Sprawdźcie! Pozdrawiam

  • July 27, 2008, 4:00 pm - Eugeniusz

    Piękny fotoreportaż,chociaż wolałbym z weselszego miejsca.

szukaj:

Szukaj hotelu:
Porównaj na trivago hotele online Poznań